5. Nie zabijaj. 6. Nie cudzołóż. 7. Nie kradnij. 8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu. 9. Nie pożądaj żony bliźniego swego. 10. Ani żadnej rzeczy, która jego jest. 6. PIĘĆ PRZYKAZAŃ KOŚCIELNYCH 1. W niedziele i święta obowiązkowe we Mszy św. nabożnie uczestniczyć i od prac służebnych się powstrzymać 2.
Rachunek sumienia jest właśnie tym „narzędziem”, które pozwala, jeśli się go dobrze „używa”, na ogarnięcie całości życia. Istota rachunku sumienia. Trzeba najpierw powiedzieć, iż rachunek sumienia ma prowadzić do nawrócenia czyli do takiego stanu, w którym człowiek jest odwrócony od stworzeń a zwrócony ku Bogu.
Po pierwsze, ważne jest, aby rachunek sumienia był regularną praktyką, a nie czymś, co robimy tylko przed spowiedzią. Podejmowanie codziennego refleksyjnego spojrzenia na nasze postępowanie pozwala nam na bieżąco identyfikować grzechy i dążyć do poprawy.
Rachunek sumienia przed SPOWIEDZIĄ – Pytania (1) 21 marca 2013, autor: Krzysztof Osuch SJ Słowo wyjaśnienia dla idących (obecnie czy w przyszłości) tropem rekolekcyjnych rozważań wg tzw. pierwszego tygodnia Ćwiczeń; ostatnie rozważanie podprowadziło do przeglądu całego swego życia (zobacz: Rozważanie o GRZECHACH WŁASNYCH
Znajdź odpowiedź na Twoje pytanie o napiszcie proszę 5 przykazań kościelnych 7 sakramentów 7 grzechów głównych 5 warunków spowiedzi uczynki miłosierdzia (względ…
jednolitego tekstu przykazań kościelnych po ich nowelizacji. Podczas 362. Zebrania Plenarnego KEP, które odbyło się w Wieliczce w dniach 21-22 czerwca 2013 roku, dokonano nowelizacji IV przykazania kościelnego. W miejsce dotychczasowego zapisu, który brzmi: ? przyjęto nowe brzmienie: ?Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od
Pobierz nowa wersja 5 przykazań kościelnych: Dailymotion usuwa ciągle linki do nowa wersja 5 przykazań kościelnych Dodaje na nowo bo widze żę pomogłam.
Najnowsze rachunki sumienia w tej kategorii. Wróć do strony z rachunkami sumienia podzielonymi na kategorie i wybierz ten, który będzie najbardziej pasował do Ciebie. Dobra Spowiedź - portal o tym jak ją przeżywać, jak powstawać z grzechu - artykuły, rachunki sumienia, świadectwa, modlitwy.
5. NIE ZABIJAJ. 6. NIE CUDZOŁÓŻ. 7. NIE KRADNIJ. 8. NIE MÓW FAŁSZYWEGO ŚWIADECTWA PRZECIW BLIŹNIEMU SWEMU. 9. NIE POŻĄDAJ ŻONY BLIŹNIEGO SWEGO. 10. ANI ŻADNEJ RZECZY, KTÓRA JEGO JEST 5 przykazań kościelnych. W niedzielę i święta we Mszy świętej nabożnie uczestniczyć. Przynajmniej raz w roku spowiadać się.
5 Namaszczenie Chorych 6. Kapłaństwo 7. Małżeństwo Pięć warunków Sakramentu Pokuty, 1. Rachunek sumienia 2. Żal za grzechy 3. Mocne postanowienie poprawy 4. Szczera spowiedź 5. Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu Siedem Darów Ducha Świętego. 1. Dar Mądrości 2. Dar Rozumu 3. Dar Rady 4. Dar Męstwa 5. Dar Umiejętności 6.
QDJ4N0d. Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną. Czy kocham Boga ponad wszystko? Czy regularnie się modlę? Czy wierzę w Boga i w to wszystko, co On objawił, a co Kościół podaje mi do wierzenia? Czy nie popadałem w grzech bałwochwalstwa, czyli ubóstwiania ludzi, zwierząt, władzy, pieniądza, rzeczy materialnych lub szatana? Czy nie zajmowałem się wróżbiarstwem i magią? Czy nie chodziłem do wróżki? Czy nie noszę amuletów lub posiadam rzeczy związanych z okultyzmem? Czy nie popełniłem grzechu świętokradztwa? Nie będziesz brał imienia Pana Boga swego nadaremnie. Czy nie popadłem w grzech przeciw imieniu Boga przez bluźnierstwo, przekleństwo i niewierność przyrzeczeniom składanym w imię Boga? Czy nie przysięgałem fałszywie? Czy nie nadużywałem imienia Boga z przyzwyczajenia, do błahych spraw, bezmyślnie? Czy spełniłem dane słowo i obietnicę, zwłaszcza jeśli obiecywałem coś pod przysięgą albo brałem Boga na świadka? Czy nie mówiłem źle o Bogu? Pamiętaj, abyś dzień święty święcił. Czy świętuję niedziele i święta nakazane, uczestnicząc w Eucharystii? Czy powstrzymuję się od wykonywania prac lub zajęć w niedziele i święta nakazane? Czy troszczę się o pogłębianie życia rodzinnego i religijnego w niedziele i święta? Czy przystąpiłem do spowiedzi św. przynajmniej raz w roku i do Komunii św. w okresie wielkanocnym? Czy zachowuję nakazane posty? Czyj ojca swego i matkę swoją. Czy szanuję i kocham swoich rodziców? Czy okazuję im wdzięczność i posłuszeństwo? Czy swym rodzicom świadczę pomoc w ich starości, chorobie, samotności lub potrzebie? Czy jako rodzic troszczę się o chrześcijańskie wychowanie swych dzieci i o przekazanie im wiary przez dobry przykład, modlitwę, katechezę rodzinną i uczestnictwo w życiu Kościoła? Czy kocham i szanuję swoje dzieci i zaradzam ich potrzebom duchowym i materialnym? Czy służę ojczyźnie przez udział w wyborach, płacenie podatków, gotowość jej obrony w niebezpieczeństwie, itp.? Nie zabijaj. Czy nie popełniłem grzechu przeciw życiu przez zabójstwo, albo czy nie współdziałałem w popełnieniu tego grzechu? Czy nie spowodowałem aborcji lub czy nie współdziałałem w niej? Czy nie niszczyłem życia swojego i innych przez uzależnienia i nałogi? Czy dbałem o swoje zdrowie? Czy wobec innych nie stosowałem przemocy fizycznej lub psychicznej? Czy swą postawą albo zachowaniem nie gorszyłem innych? Czy nie doprowadziłem bliźniego do popełnienia grzechu ciężkiego? Czy dobrze traktowałem zwierzęta, jako stworzenia Boże? Czy nie niszczyłem przyrody? Nie cudzołóż. Czy troszczę się o czystość i wstrzemięźliwość, a jeśli jestem związany małżeństwem, czy żyję w czystości małżeńskiej? Czy nie popełniłem grzechów przeciw małżeństwu: cudzołóstwa, rozwodu, poligamii, kazirodztwa, konkubinatu, aktów seksualnych przed zawarciem małżeństwa lub poza małżeństwem? Czy nie popełniłem grzechów przeciw czystości: cudzołóstwa, masturbacji, nierządu, pornografii, prostytucji, gwałtu, czynów homoseksualnych? Czy w stosowaniu regulacji poczęć zachowałem naukę Kościoła? Czy współżycie małżeńskie traktuję jako wzajemne obdarowanie i czy jestem otwarty na przekazywanie życia? Nie kradnij. Czy szanuję prawo do własności prywatnej własnej i bliźnich? Czy nie przywłaszczyłem sobie własności bliźniego? Czy uczciwie zdobywam swój majątek? Czy rzetelnie wykonywałem swą pracę zawodową? Czy umiem dzielić się tym, co posiadam z potrzebującymi? Czy spełniałem uczynki miłosierdzia co do duszy i co do ciała? Jeśli jestem pracodawcą, czy szanowałem pracowników i czy nie wykorzystywałem ich praw? Czy sprawiedliwie wynagradzałem pracę? Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu. Czy jestem szczery i prawdomówny w swoim mówieniu i działaniu? Czy nie popadłem w grzechy osądzania, obmowy, zniesławiania i oszczerstwa? Czy nie manipuluję innymi dla własnej korzyści? Czy daję swoim życiem świadectwo prawdzie? Czy zachowałem tajemnice zawodowe oraz tajemnice powierzone mi przez innych? Nie pożądaj żony bliźniego swego Czy walczyłem z pożądliwością cielesną w myślach i pragnieniach? Czy troszczyłem się o czystość intencji i czystość spojrzenia? Czy czuwałem nad uczuciami i wyobraźnią? Czy dbałem o odpowiedni strój? Czy nie rozbudzałem i podtrzymywałem nieskromnych myśli przez lekturę, oglądanie filmów, czasopism lub stron internetowych o treści erotycznej lub pornograficznej? Jak postępowałem, gdy widziałem, że inni grzeszą nieczystą mową lub czynami z kimś? Ani żadnej rzeczy, która jego jest. Czy nie poddawałem się grzechom chciwości? Czy nie zgrzeszyłem zazdrością i zawiścią? Czy nie jestem nadmiernie przywiązany od dóbr doczesnych? Czy wziąłem lub pożyczyłem coś od kogoś, i nie oddałem? Czy zwróciłem dług? Opracowała: Magdalena Pawełczyk Rachunek sumienia rodziców dziecka przed Pierwszą Komunią Świętą Czy w mojej rodzinie Bóg jest na pierwszym miejscu? Czy pamiętam, że nasze dziecko jest nam podarowane przez Boga, czyli nie stanowi naszej własności? Czy wypełniam złożone na Chrzcie Świętym przyrzeczenie o wychowywaniu dziecka w wierze katolickiej? Czy posiadam i... Rachunek sumienia telewidza Czy kocham Boga całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem? Czy wierzę w Boga i w to wszystko, co On objawił, a co Kościół podaje mi do wierzenia? Czy kocham i akceptuję samego siebie? Czy jestem wdzięczny Bogu za życie? Ile... Rachunek sumienia posiadacza telefonu komórkowego / smartfona Czy kocham Boga całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem? Czy wierzę w Boga i w to wszystko, co On objawił, a co Kościół podaje mi do wierzenia? Czy kocham i akceptuję samego siebie? Czy jestem wdzięczny Bogu za życie? Czy... Rachunek sumienia sportowca Czy kocham Boga całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem? Czy wierzę w Boga i w to wszystko, co On objawił, a co Kościół podaje mi do wierzenia? Czy nie wstydzę się swojej wiary? Czy się jej nie zaparłem? Czy publicznie nie... Rachunek sumienia cioci / wujka Czy kocham Boga całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem? Czy wierzę w Boga i w to wszystko, co On objawił, a co Kościół podaje mi do wierzenia? Czy kocham i akceptuję samego siebie? Czy jestem wdzięczny Bogu za życie? Jaki... Najnowsze rachunki sumienia w tej kategorii
Czas na podsumowanie ankiety dotyczącej przygotowania do spowiedzi. Dziękujemy ponad dwustu osobom, które zdecydowały się dać nam odpowiedź. Obejrzyj wideo Poniżej wpisz swoje komentarze… Jak wygląda twoje przygotowanie do spowiedzi?(204 odpowiedzi) Własny rachunek sumienia Modlitwa, refleksja, czytam kilka rachunków sumienia z różnych źródeł, internetu, to jest trochę żmudne i męczące, bo trzeba sporo przeczytać, a wiele pytań odrzucić, nie z powodu bezgrzeszności, lecz dlatego że zwyczajnie nie dotyczą mojej sytuacji życiowej Modlitwa, refleksja, czytam kilka rachunków sumienia z różnych źródeł, internetu, to jest trochę żmudne i męczące, bo trzeba sporo przeczytać, a wiele pytań odrzucić, nie z powodu bezgrzeszności, lecz dlatego że zwyczajnie nie dotyczą mojej sytuacji życiowej MODLITWA Do Boga i szczere staniecie w prawdzie przed Panem MODLITWA Do Boga i szczere staniecie w prawdzie przed Panem rachunek sumienia i prośba do Ducha Św aby pokazał co było nie tak Często , w drodze do kościoła. ….. Podchodząc do konfesjonału wcześniej spisuję swoje grzechy ,klękam i odczytuję je,aby nie pominąć żadnego z się,aby podczas każdej kolejnej spowiedzi wyeliminować choć jeden grzech,który notorycznie pojawia się w moim życiu. mysle co zrobilem zle i mowie o tym… Nie raz nie ma większego przygotowania, trochę automatycznie idzie się do spowiedzi. Brakuje czasu 🙂 Chyba można by coś zmienić. Potrzeba konkretnej motywacji, żeby lepiej się przygotować. min po krótkiej modlitwie czytam w do rachunku sumienia,czasem kilkakrotnie w myślach w momencie popełniania grzechu już wiem ze to mam wyznac. Robię rachunek sumienia. Przypomonam sobie kidy bylam ostatni raz i jak byla żałuję za grzechy i idę do kościoła aby się wypowiadać Słabo – najczęściej. Kojarzy mi się ze skokiem z trampoliny – z rozbiegu. Jest emocjonalna, czyli przeważa opowiadanie o emocjach, a nie o grzechach. Korzystam z pytań rachunku sumienia zamieszczonego w internecie i zapisuję moje grzechy na kartce. Poprzedzam to modlitwą do Ducha św. Zastanawiam się w trzech obszarach: 1. Bóg, znajomi i inni Dokładny rachunek sumienia wg przykazań Bożych i kościelnych. Mam ks. Jana Ożoga “Przeciw Tobie zgrzeszyłem”. Rachunek sumienia dla dorosłych oraz inne pomoce. szczerze-to towarzyszy mi bylejakosc W trzech obszarach: 1. Bóg, 2. Rodzina, 3. Praca, znajomi. Przyglądam się po kolei 10 przykazaniom i staram się sobie przypomnieć, w czym przy każdym z nich zawiniłam. Stojąc w kolejce do konfesjonału modlę się do Ducha Świętego o potrzebne mi Jego światło, żebym nie zataiła żadnego grzechu. Muszę jednak ze wstydem przyznać, że czasami moje przygotowanie jest mierne, żeby nie powiedzieć żadne, bo po prostu idę do spowiedzi “z marszu”, gdy widzę, że jest ksiądz w konfesjonale … wg tego co pamiętam ,że było przykre dla kogoś co bywa równoznaczne z obrazeniem Boga lub zaniechanie dobra Rachunek sumienia z różnych książeczek, modlitwa do Ducha Świętego o dar dobrej spowiedzi. wyciszenie oraz zazwyczaj ofiarowanie swojej spowiedzi w różnych intencjach. Rachunek sumienia wg. rozszerzonego egzemplarza dla dorosłych. Kluczem do przygotowania się do spowiedzi to jest dla mie dekalog Staram się robić rachunek sumienia na podstawie rozważań Zienkiewicza ”Wujka”. Modlitwa do Ducha Św. potem rachunek sumienia z książeczki pierwszokomunijnej. Najpierw dziękuję Bogu za to, co mam od Niego, potem rozmawiamy i On mi pokazuje, co Mu się nie podoba. Czasami korzystam z pomocy naukowych w postaci pytań, ale nie zawsze. chyba powierzchowne – “szukam” grzechu ciężkiego; nb. gdybym go miał poszedłbym od razu do spowiedzi – chodzę co miesiąc, na 1pt. mies. Potem przyglądam się swoim słabościom – tu przekląłem, tam się objadłem (“to samo”). szczerze chciałbym mniej grzeszyć, i tak idę do spowiedzi…. modlitwa do Ducha Świętego, rachunek sumienia, żałowanie za to co się chodź myślenie że i tak nie jestem w stanie się poprawić Od wielu lat systematycznie spowiadam się co m-c. Przejrzałam prawie wszystkie (?) dostępne wersje papierowe rachunków sumienia i nie znalazłam właściwego/idealnie pasującego dla mnie. modlitwa do Ducha Świętego, rachunek sumienia adekwatny do mojego stanu i wieku szybko i tradycyjnie czuli zawsze to samo przygotowuję się podczas namiotu spotkania ide i sie spowiadam Zastanawiam się nad popełnionymi grzechami ciężkimi a potem tymi powszednimi. Oczywiście na samym początku modlę się do Ducha Świętego o pomoc przed i w trakcie spowiedzi. długie siedzenie “nad” grzechami, roztrząsanie co było grzechem, a co było uczuciem i w konsekwencji długie odkładanie pójścia do spowiedzi (czasem ponad rok) Modlę się do Ducha św. o godne przeżycie i za kapłana, bo to jest ważne. Akt żalu, przypomnienie grzechów wg. 10-ciu przykazań, krótka modlitwa osobista z prośbą o dobrą spowiedź, przeproszenie Pana Jezusa za wszystko co we mnie złe i oddanie Mu tego. Proszę Ducha Świętego o przypomnienie sobie wszystkich grzechów,o szczere żałowanie za grzechy, modlę się w intencji mojego spowiednika Uważam, że moja spowiedź może być lepsza, głębsza. Staram się przygotować na tę – może nie zawsze łatwą rozmowę – nawet przez kilka dni. Najczęściej w okolicy pierwszego piątku m-ca. Nie lubię przystępować do spowiedzi “szybko”. Może dlatego, że nie jestem “pierwszej młodości”. Rzadko do niego dochodzi, bo bardzo rzadko przystępuję do spowiedzi. Ale jak już się to zdarza i dochodzę do wniosku, że nie mogę przed tym dalej uciekać bo czuję, że grunt pod stopami mi się pali (ostatnio dzień przed maturą 2016) to zaczynam zastanawiać się nad swoim życiem. Po pokonaniu swoich oporów robię rachunek sumienia z książeczki gdzie są jego różne wersje i czasami kończy się to spowiedzią. Mimo tego, że ze spowiedzią mam problem i zdaję sobie z tego sprawę to czytam codziennie Pismo Święte. Staram się czytać również książki religijne ostatnio także na temat spowiedzi. czytam “rachunek sumienia dla dorosłych”, rozmyślam, przypominam, co obiecywałam po ostatniej siebie, czy udało się coś poprawić, w czym się czy znowu “to samo” powiem spowiednikowi? .Postanawiam, co mogłabym zrobić, aby sytuacja nie powtarzała jest jest, mówię to podczas spowiedzi. Robię rachunek sumienia nigdy nie przystępuje do spowiedzi z tzw. marszu Staram się spełnić 5 katechizmowych kierownika duchownego który mnie prowadzi i u mnie spowiedź jest połączona z rozmowa -kierowaniem, nie raz trwa 45 minut. Nie przepadam za spowiedziami 3-4 minutowymi 2 razy w roku stojąc w kolekcje przed świętami bo tak przygotowanie trwa kilka dni,(2-3)a wynika to z braku systematyczności ,Prosze Ducha Świętego o pomoc. Kiedyś powtarzałam na okrągło te same grzechy, a poprawy nie było, nie “bolało” to była rutyna teraz “boli” i jest przystąpię do spowiedzi najpierw Bogu się wyspowiadam potem kapłanowi. prośba o Ducha Świętego, aby pomógł mi przypomnieć wszystkie grzechy, rachunek sumienia, żal za grzechy i postanowienie poprawy ROBIĘ RACHUNEK SUMIENIA WG JAKIEGOŚ GOTOWEGO WZORU staram się nie zostawiać rachunku sumienia na ostatnią chwilę przed spowiedzią, ale czynić krótki rachunek sumienia każdego dnia wieczorem; modlę się o światło Ducha Św. dla mnie i dla spowiednika; robię rachunek sumienia na 3 płaszczyznach: 1. relacja z Bogiem, 2. relacje z bliźnimi, 3. moje życie; staram się, by żal za grzechy wypływał właśnie z właściwego spojrzenia na moją sytuację; postanawiam poprawę konkretnie i mówię spowiednikowi nad czym i w jaki sposób chcę popracować do następnej spowiedzi – to mnie motywuje i zobowiązuje; rachunek sumienia z książeczki Ostatnio wg dekalogu, krok po kroku. Kilka chwil modlitwy najczęściej czytam z książeczki do modlitwy rachunek sumienia, żal za grzechy, postanowienie poprawy, szczerze i w głębi serca Staram sie przygotowac dobrze,szukam dobrych rachunkow sumienia dla doroslych w internecie (sa bardzo dobre)Czasem przygotowywalam sie przez dlugi czas,nawet notowalam na sie wtedy dobrze czesciej przygotowuje sie mniej dokladnie,moze dlatego,ze jezeli nie mam grzechow smiertelnych,wiec powtarzaja sie te same sie zawsze Pana Boga bardzo przeprosic i zalowac. Rachunek sumienia, modlitwa do Ducha św. Codzienny rachunek sumienia i dłuższe ok. 30 minutowe przygotowanie bezpośrednie zazwyczaj korzystam z różnych gotowych wzorów i przygotowuję się na piśmie zastanawiam sie krotko nad tym co od ostatniej spowiedzi zlego zrobilam, gdzie zabraklo ochoty do czynienia dobra. i rozwazam to na roznych poziomach: najpierw w stosunku do mojej osoby, nastepnie na plaszczyznie rodziny (malzonka, dzieci, rodzicow, rodzwnstwa), pracy, znajomych. Probuje przypomniec sobie sytuacje i rozwazyc przyczyny i okolicznosci zla. Przypominam sobie sytuacje, w których postąpiłam nie w porządku wobec Boga i ludzi. Czasem korzystam z rachunku sumienia w formie książeczkowej lub on- line. Przy mojej pierwszej spowiedzi generalnej ksiądz zalecił mi przez tydzień przed spowiedzią odmówić każdego dnia 10 różańca. Stosowałam to również później ale nie przed każdą spowiedzią Korzystam z dominikańskiego rachunku sumienia dostępnego w necie oraz z informacji z dwóch sesji dotyczących rachunku sumienia. Witam, temat, który Ksiądz porusza jest dla mnie bardzo ważny. Jestem kobietą 53 letnią, mężatką od 27 lat, dzieci nie były nam dane (myślę, że taka informacja w pigułce może być potrzebna). Należę do tej grupy wierzących, która uczęszcza na Eucharystię nie tylko w święta ale też w dni powszednie. Mimo, że przystępuję do spowiedzi wtedy, kiedy sumienie mi wskazuje (raz w miesiącu, bywa, że co 2-3 tyg), to często mam wrażenie, że moja spowiedź zatrzymała się na poziomie pierwszokomunijnym. Posiłkowałam się jakimiś “poradnikami” ale uznałam, że to nie to. Zwracałam się z prośbą do księży o przeprowadzenie rekolekcji na temat spowiedzi i nie doczekałam się. Chodziło mi o poprowadzenie dorosłego penitenta za rękę, krok po kroku. Przygotowanie do spowiedzi polega na tym, że staram się wyciszyć i przeanalizować czas od ostatniej spowiedzi. Bywa, że do spowiedzi idę “z marszu”, ponieważ mnie coś poruszy. Generalnie jest to cały czas niełatwy temat. Zawsze staram się prosić Ducha Św o pomoc i poznanie grzechów , mój rachunek sumienia jest zawsze czaem modlitwy na podstawie dziesięciu przykazań . Modlitwa do Ducha Świętego analiza Dekalogu dziękowanie za Boże Miłosierdzie Mój rachunek sumienia jest bez “książeczki”. Staram się wsłuchać w siebie. Wydaje mi się, że znam generalnie swoje wady, powtarzają się, są mi kulą u nogi a jednak trudno mi się zmienić. Czasami jednak myślę, że nie wiem wcale gdzie tkwi sedno mojego grzechu, że wcale nie znam siebie i tak naprawdę to chciałabym, żeby ktoś (ojciec duchowny) pomógł mi w tym rozeznaniu, jest to dla mnie trudne. Czasem widzę w sobie tak wielką grzesznicę, że włos się jeży i nie wiem jaka jest prawda o mnie. Do spowiedzi przygotowuję się wg. pięciu przykazań kościelnych. chwila refleksji nad swoim postępowaniem od ostatniej spowiedzi Wstyd, ale chyba zbyt pobieżnie się przygotowuję. Wyciszenie, uświadomienie sobie wszystkich przeżytych sytuacji, ale przede wszystkim i na samym początku modlitwa do Ducha św. no i oczywiście spełnienie warunków spowiedzi. Przypomnienie sobie grzechów Staram się żyć w tym dniu a także wcześniej na modlitwie do Ducha Świętego rozważając rachunek ,rachunki sumienia i proszę o pomoc abym poznała prawdę i dobrze się przygptowala prosze Duch Św o pomoc Przygotowuję się wg rachunku sumienia dla dorosłych(ksiazeczka pod tym tytułem) Staram się też korzystać z innych rachunków sumienia: broszury, ulotki, internet. Zależy mi na dobrym przygotowaniu się do spowiedzi i najczęściej wybieram jak najbardziej szczegółowy rachunek sumienia. Czynię tak, kiedy mam dużo czasu na przygotowanie się do spowiedzi. Pomocą jest mi też codzienny rachunek sumienia. Proszę również o pomoc Ducha Świętego dla mnie i spowiednika. Wzbudzam żal za grzechy i postanowienie poprawy, i przystępuje do spowiedzi. Często jest na podstawie dekalogu Modlitwa o światło Ducha Świętego, przypominanie sobie okresu od ostatniej spowiedzi, rachunek sumienia z książeczki do nabożeństwa. Mowie to co najbardziej mnie niepokoi w ostatnich dniach lub jak natretnie przychodzi stary grzech i mysle czy go wyznalam i niejednokrotnie powtarzam dla pewnosci. Wiem, ze dzieje sie tak,poniewaz nie robie tego z rachunkiem sumienia. rachunek sumienia z 10 przykazań i z książki rachunek sumienia rachunek sumienia, Wezwanie Ducha św. , korzystanie z gotowego formularza – przechodzenie przez przykazania Boże Proszę o pomoc Ducha Świętego, Ojca Pio. -najczęściej na podstawie 10 przykazań (na tyle ile ich rozumiem) -wzbudzam żal – staram się zobaczyć Jezusa, który cierpi z powodu mojego złego postępowania / patrzę na siebie, jak bardzo zniszczyłam piękno , którym Bóg mnie obdarował -postanowienie poprawy jest zawsze zbyt powierzchowne (może dlatego tak niewiele się zmienia) zawsze czuję niedosyt, że nie wszystko zobaczyłam, że można było lepiej, że można było bardziej się skupić. Modlitwa do Ducha św. z prośbą o pomoc w przypomnieniu i żalu za grzechy, zapraszam także Matkę św, by była przy mnie w czasie spowiedzi Kiedy Pan objawia, że nie trafiłem w cel(hamartia) wyznaję to Bogu, albo jeszcze trafniej przyznaję Mu rację !!! Szukanie ewidentnych błęd0ów-grzechów i tylko to Prosze Ducha swiatlo i o otwarcie sie na Boga by nic nie sie za kaplana ktory bedzie sluchal. Roznie to bylo, czasem Robie specjalny czas na przygotowanie godzina czy dluzej i zmagam sie z lista przykazan probujac nazwac czy ujac to co moim grzechem, najgorzej gdy nie mam jasnosci ktory to moj grzech z tej calej listy I gdy uczucia na nic nie wskazuja tylko wszystko ogolnie. Najlepsza spowiedz mi sie trafila gdy w kosciele modlilam sie I przepraszalam Pana Jezusa za to juz konkretne rzeczy gdy wyrazilam wczesniej skruche w modlitwie a na spowiedzi tylko powtorzylam co juz wyznalam wczesniej w modlitwie Najgorsza spowiedz gdy ksiadz formulkowo odprawi penitenta bez nauki Szybki rachunek sumienia, żal za grzechy zaraz po spowiedzi i pokuta. Wszystko za szybko teraz to widzę. Najczęściej opieram się na rachunku sumienia drukowanym w książeczkach do nabożeństwa. Poza tym staram się dokonać samodzielnie oglądu swoich czynów. Modlitwa i prośba ducha Św. o ukazanie moich grzechów, przygotowanie w domu kilka godzin przed żony przed lub po spowiedzi. Nieraz przed konfesjonałem następuje wyparowanie co chciałem powiedzieć Staram się codziennie wieczorem (nie zawsze wychodzi) “analizować” swój dzień. Samo przygotowanie trwa mniej więcej tydzień. Czytam (nie zawsze) Pismo Święte (fragmenty) i słucham kazań (konferencji) dotyczących sensu spowiedzi, przygotowania się do spowiedzi. Analizuję “Rachunek sumienia” ks. A. Sereda. Robię sobie notatki – żeby nie zapomnieć. szukam coraz to nowych rachunków sumienia by nie popaść w rutynę i próbować dostrzegać nowe niekiedy niezauważane swoje grzechy w związku z różnymi pytaniami w różnych rachunkach Przy pomocy Rachunku sumienia z ksiazeczki lub innego opracowania ,przypominam sobie grzechy, a nastepnie wzbudzam zal z powodu ich popelnienia oraz obiecuje Bogu poprawe. Rachunek sumienia według Dekalogu i przekazania miłości, 7 grzechów głównych. Stresuje sie, ide na adoracje, pisze do spowiednika o to czy moze mnie wyspowiada, ukladam caly ten czas od ostatniej spowiedzi, szukam tego co bylo dobre i co zle modlitwa, refleksja, głośne wyrażenie żalu Zwykle rozpoczynam modlitwą do Ducha Świętego, potem Koronka do Bożego Miłosierdzia, którą ofiaruję za siebie i za spowiednika. Rachunek sumienia prowadzę bardzo różnie np , według Przykazań Bożych i Kościelnych albo grzechów głównych innym razem według tajemnic Różańca. Analizuję, czy udało mi się zrealizować postanowienia podjęte przy ostatniej spowiedzi, jeśli nie to co stało na przeszkodzie, przepraszam Boga za wszelkie niepowodzenia i dziękuję za każdy choćby najmniejszy poczyniony krok do przodu. Odmawiam Psalm 51 i 130. Proszę Boga, by pomógł mi podjąć konkretne postanowienia i wytrwać w nich. Dziękuję Bogu, za to, że ma do mnie tyle cierpliwości, przepraszam za zło, które uczyniłam, proszę o wybaczenie i pokierowanie moim życiem. Na zakończenie odmawiam Ps 23 Korzystam za kazdym razem z rachunku sumienia dla doroslych w internecine. rozmyslam nad tym co zlego popelnilam w ostatnim czasie jakie standartowe (to samo)i niestandartowe grzechy popelnilam. Przeważnie wieczorem dzień wcześniej klękam, biorę do ręki wydrukowany z internetu obszerny rachunek sumienia. Faktycznie super pomocny był na początku, teraz jest “to samo”. Chociaż staram się szukać w sobie czegoś “nowego”. Słabo. Nie zawsze przygotowuję się przez rachunek sumienia, idę do spowiedzi z jakimś problemem i często brakuje mi słów żeby przekazać swój problem Bardzo KrótkoWłaściwie to nie wiem czyy dobrze się duże wątpliwości co do mojej spowiedzi. jest bardzo pobieżne najczęściej o swoich grzechach myślę w kolejce przed konfesjonałem. Czytam artykuły dotyczące rachunku sumienia w internecie lub w dostępnych publikacjach (katechizm koscioła katolickiego) medytacja, rozważanie Pisma Świętego, rachunek sumienia Czytam modlitwę przed spowiedzią ( z książeczki ), robię rachunek sumienia z pamięci ( według treści Dziesięciu Przykazań ), albo z książeczki ( korzystając z gotowego wzoru ) modlitwa do Ducha Swietego i Matki Bozej Rachunek sumienia robię wcześniej i prosze Ducha Świetego o pomoc. Staram się, prosić Ducha Świętego o pomoc. Śledzę potem pracę nad moja wadą główną, przypominam sobie upadki przeciw: Bogu, ludziom i mojej osobie. Krótko się modlę. Przed ostatnią spowiedzią (w niedzielę – spowiedź po roku !!!) przeczytałem tekst w internecie nt rachunku sumienia i spowiedzi. To było całe moje przygotowanie… dzień wczesniej na spokojnie sie przgotowuję Modlitwa do Ducha Świętego, żeby pokazał mi to co się Bogu we mnie nie podoba, a czego ja nie widzę, stanięcie w obecności Bożej z nastawieniem przyjęcia co mi powie o mnie, co mi pokaże z mojego zachowania, co nie było zgodne z Jego nauką, przyjęcie jak od osoby, która mnie kocha i chce dla mnie dobra, dlatego wymaga, zwraca uwagę – Bóg jest Ojcem, dobrym Ojcem, który chce dobrze wychować swoje dzieci. Potem zastanowienie się co w moim postepowaniu nie zgadza się z Ewangelią, postawą chrześcijanina, czasami pomagam sobie opracowanymi pytaniami do rachunku sumienia. Chcę iść do spowiedzi. Przypominam sobie grzechy. CHCĘ POPRAWY Modlitwa do ducha świętego przed rachunkiem sumienia. rozważanie swojego sumienia przez pytana zawarte w rachunku sumienia, modlitwa po rachunku sumienia, modlitwa przed spowiedzią po spowiedzi. Modlę się o dobrą spowiedź, spowiadam się co miesiąc, dwa, robię rachunek sumienia czytam np w internecie różne opracowania. Różnie, czasem jest dogłębne, wspomagane rachunkiem z książeczki, czasem jest pobieżne, szybkie. Najbardziej martwi mnie że w zasadzie przy każdej spowiedzi pojawia się zazwyczaj “to samo” i niekoniecznie wynika to z braku przygotowania, a raczej z monotonii życia, wpadania w ten sam kierat…Miesiąc po miesiącu żyję z tymi samymi ludźmi, obracam się wokół tych samych spraw i wciąż pojawiają się te same, “drobne- wielkie” grzechy. Nie są to grzechy ciężkie, ale najbardziej przykre dla mnie jest że wciąż się pojawiają. Czy możliwe jest życie by ani razu nie zdenerwować się na najbliższych, by wszystko im wybaczać, by ani razu choćby tylko w myślach nie zazdrościć nikomu niczego…Mam na myśli takie grzechy, które wkradają się w codzienność… Nie wyspowiadalam się od 15 lat Rachunek sumienia wg 10 przykazań lub wg książeczki do nabożeństwa. Czasami wydarzenie z dnia powoduje przynaglenie i wtedy spowiadam się bez wcześniejszego szczegółowego rachunku. Stojąc w kolejce proszę Ducha Świętego o dobrą spowiedź ,aby oświecał moją duszę i umysł. Modlitwa do Ducha Św, i Rachunek Sumienia Robię krótki rachunek spowiedzi i przypominam sobie kiedy byłem ostatni raz u spowiedzi. W ostatniej chwili w kościele w kolejce do konfesjonału. robię rachunek sumienia z książeczki do nabożeństwa i ciągle ta spowiedź nie jest dla mnie satysfakcjonująca…jest zawsze bardzo podobna szybko pobieżnie bez skupienia Analizuję moje uczynki i przypominam sobie kiedy w jakie sytuacji czułam się źle- miałam niepokój serca. Mam kilka różnych rachunków sumienia(książki, broszury) czytam i zastanawiam się czy czegoś nie zapomniałam. chodzę z rachunkiem sumienia jakiś czas i rozmyślam co było nie tak Pytania z rachunku sumienia Sumienie podpowiada, że to już ta pora, aby nawiązać głębszą więź z Chrystusem, przygotowuję się wcześniej w domu, czasem spisuję grzechy na kartce i jeszcze raz robię rachunek sumienia przed spowiedzią i żal za grzechy, Modlitwa do Ducha Świętego i przypomnienie sobie grzechów z pomocą rachunku sumienia. Modlitwa do Ducha Świętego, no i niestety klasyczny rachunek sumienia, czasem modlitwa za spowiednika. Do spowiedzi przygotowuję się kilka dni. Najpierw krótka modlitwa i prośba do Boga o pomoc w przygotowaniu, potem siadam z książeczką, gdzie szerzej omówione są przykazania i w oparciu o te podpowiedzi próbuję rozeznać, jak postępowałam w ostatnim okresie, jak wygląda teraz moje serce. Grzechy spisuje na kartce, czasami mam także pytania i wątpliwości, w których potrzebuję rady kapłana, je również spisuję, aby nic mi nie umknęło. Potem 2-3 dni rozważam, czy to już wszystko i idę do spowiedzi. chwilę się zastanawiam, plus przypominam sobie czy czegoś ostatnio nie zapomniałam powiedzieć książka do spowiedzi – reguły rozeznawania wg. św. Ignacego Loyoli lub inna broszurka z pomocą Zawsze próbuje rozmawiać z Bogiem i odnaleźć sens przeżytych dni, tygodni, miesięcy… czy to, co się wydarzyło było dobre i czy moje reakcje, zachowania w danych sytuacjach były słuszne i czy tak podobałoby się Panu… Nie zawsze wychodzi… Zwykle grzechy nasuwają mi się same, bo jak ks. wspomniał – prawie jest “to samo” z małą korektą. Zdarzyło się nawet, że wyznałam grzech, którego już nie miałam, a jednak był na zapamiętanej “liście”. Ostatnio przygotowywalem się na podstawie 10 przykazań. Analizowalem kazde z nich pod katem swojego życia. przeważnie za krótko,własnymi słowami skupiając się na bieżących grzechach, raz na jakiś czas z książeczką oględnie z grubsza po łepkach wczesniej odmawiam rachunek sumienia na predce lub gdy mam czas w skupieniu tradycyjny rachunek sumienia i modlitwa do Ducha SW słabo zawsze jest to tylko rachunek sumienia Rachunek sumienia dziękczynienie, modlitwa, rachunek sumienia, przeproszenie posługuje się różnymi przykładowymi rachunkami, modlitewnikami, korzystam z nauk rekolekcyjnych, lecz nigdy nie jestem dobrze przygotowana ( takie mam odczucie). Niestety często w pośpiechu i bez rzetelnego rachunku sumienia. Właściwie przypominam sobie tylko to, co najbardziej pamiętam i często jest to – to samo. Robię rachunek sumienia w oparciu o 10 przykazań. Zaczyna się w chwili , jak dotarła myśl , że ” miarka się przebrała “, ostatniej niedzieli – kazanie o zabijaniu – myślą , słowem ,uczynkiem…O relacji z rodzeństwem niedzieli chodzi mi po głowie – czy wszystko jest jest czwartek ,chociaż w umyśle , sercu , życiu staram się by było ok to sumienie podpowiada ,że były chwile , kiedy straciłam cierpliwość , kiedy złość się zakradła w te relacje.. To trochę Ducha św. by mi pomógł ogarnąć to mój spowiednik wyjechał , mam spowiednik w naszej parafii – “szybkobiegacz “nie zachęca mnie do ma mi pomóc w rozwoju , a na to potrzeba jest spokojnej które mi sumienie podpowiada , są w kategorii tych lżejszych i mój rachunek sumienia się jest mój problem – czas , który się chwili dotarcia myśli – do spowiedzi. Wrażliwość na to zło też potrafi się zmniejszyć i już wtedy nie wiem ,czy z tego muszę się spowiadać , bo przecież nie było zła w moim zamyśle. Najczęściej w spokoju i ciszy z książeczką ale bywa, że na szybko, spontanicznie i wtedy zapomina się o jakimś przewinieniu. Nie wyspowiadalam się przez 15 lat – modlitwa do Ducha Św. o światło w poznaniu grzechów, – rachunek sumienia z pomocą książeczki do nabożeństwa i rozważań nt. rachunku sumienia, – żal za grzechy i postanowienie poprawy przy pomocy książeczki do nabożeństwa Zazwyczaj wieczorem przed dniem spowiedzi robię,analizuje swoje postępowania,grzechy posługuje się rachunkiem sumienia z czasami nawet pisze na kartce swoje to poświęcam od 30 nawet i około godziny. Dzień przed-wieczorem rachunek sumienia,najczęściej przy pomocy książeczki ale czasem jeśli znajdę w internecie jakieś pomoce typu jak dobrze przygotować się do spowiedzi. Przeglądam różne rachunki sumienia,myślę. Modlitwa za siebie i spowiednika modlitwa, rachunek sumienia i żal za grzechy modlitwa Czytam rachunek sumienia w dwóch wersjach i myślę analizuje modle sie w domu Zastanawiam się, czy w moim codziennym rozumowaniu jest coś, o czym nie rozmawiam z Panem Bogiem na modlitwie. bardzo powierzchowne najczesciej z ksiazeczki do modlitwy Staram się spowiadać co 1 miesiąc (w praktyce wychodzi zwykle co około 1,5 mies.). Moje rachunki tak naprawdę odbywają się przed spowiedzią, nie wyrobiłem w sobie nawyku codziennego podsumowania dnia :/ Zaczynam od modlitwy do Ducha Świętego. Potem analizuję co dobrego się działo od ostatniej spowiedzi lub gdzie wzrosłem. I za to dziękuję Bogu. Następnie wg różnych kluczy, choć najczęściej “dekalogowo”, szukam tych sytuacji, gdzie dałem ciała. czasem zaglądam do książeczki “Rachunek sumienia”, częściej polegam na swojej pamięci, czasem zapominam o modlitwie do Ducha Św. o pomoc w przypomnieniu sobie grzechów, okoliczności, sytuacji Robię rachunek sumienia z ostatniego czasu od spowiedzi. Dla mnie spowiedź jest tak wielkim przeżyciem, że mam ogromny problem, żeby do niej przystąpić. Gdy zdarzy się coś nagłego, co sprawia, że czuję się z tym źle, to najlepiej, gdyby zaraz po tym zdarzeniu na mojej drodze stał konfesjonał, bo po niedługim czasie mój niepokój przygasa, staram się już więcej tego samego grzech nie popełniać. Zaznaczam, że nie są to grzechy ciężkie. Miałam taki okres w życiu, że bardzo długo się nie spowiadałam. W Medjugorie Maryja odmieniła moje serce, tam się wyspowiadałam. Dwa lata temu skorzystałam ze spowiedzi generalnej, ale po jakimś czasie, właśnie niedawno, gdy natknęłam się na taki rachunek sumienia, że aż mi dech zaparło, zaczęły mi się przypominać różne nie wypowiedziane grzechy i mam problem, bo w odpowiedzi na moje pytanie czy cofać się jeszcze raz do przeszłości otrzymałam dwie sprzeczne odpowiedzi. Może to nie jest największy problem, bo przecież można by to z siebie wyrzucić. Ale przy okazji chciałam zapytać jak to jest naprawdę? Przed spowiedzią dużo rozmawiam sama ze sobą, analizuję różne sytuacje, są to moje subiektywne oceny. W konfesjonale oczekiwałabym odpowiedzi na moje dylematy, ale, wiem, że do tego jest potrzebny kierownik duchowy i takiego poszukuję. Właśnie wystosowałam petycję do Pana Boga, aby takiego, którego On będzie uważał za odpowiedniego postawił na mojej drodze. Obecnie staram się przygotować poprzez rachunek sumienia oraz rozmowę z Bogiem, proszę też Ducha Św. Aby pozwolił mi dostrzec i przypomnieć sobie wszelkie moje przewinienia. modlę się do Ducha Świętego, przywołuję wstawiennictwa Anioła Stróża i modlę się psalmem 51 Wciąż szukam zazwyczaj na Internecie podpowiedzi na temat jak się przygotować do spowiedzi. Za każdym kolejnym razem Bóg daje mi głębsze rekolekcje ale wiem, że to jeszcze nie wszystko, że jeszcze nie koniec nauki. Szukam wciąż ponieważ ja chcę aby to miłość pchała mnie do konfesjonału. Kiedy przychodzi już czas na rachunek sumienia i wspomagam się różnymi gotowymi pytaniami, rozważaniami to pojawia się problem – znużenie. Po prostu chyba jeszcze w tej kwestii nie umiem zmierzyć sił na zamiary i zapał się kończy i potem mam wrażenie, że przygotowanie nie było wystarczające. Ale i tak widzę progres więc chyba nie ma tak źle. korzystam z rachunku sumienia dla dorosłych Bazuję na lekturze książeczki “Kiedy serce nas oskarża” o. Józefa Augustyna oraz codziennej wieczornej analizie swoich “dokonań” danego dnia moje przygotowanie nie jest protekcjonalne myśląc o przykazaniach odnoszę je do mego zycia =przepraszam Boga -Jezusa proszę o miłosierdzie ,wiem że grzechy wyznając czasami “spłycam”nie jestem zawsze zadowolona z siebie Niestety często mój rachunek sumienia trwa tylko kilka minut przed spowiedzią. Modlitwa i rachunek sumienia Wyciszam się. Przypominam sobie nad czym chciałem pracować od ostatniej spowiedzi. Przechodzę w myślach przez trzy relacje: do Boga, do drugiego człowieka, do siebie samego i szukam tych miejsc, w których brakowało miłości. Przyglądam się swoim uczuciom i motywacjom – wyznaję je również na spowiedzi. Wzbudzam żal, postanawiam poprawę. Czasami czytam jakiś fragment z Pisma Świętego (zwykle Psalm 51), modlę się za spowiednika. Krótka modlitwa do Ducha Świętego. Potem rachunek sumienia na podstawie 10 przykazań lub tekstu opracowanego przez ojcow Pijarow . Przeproszenie Pana Boga za grzechy. Wyrazenie checi poprawy. Przypominam sobie grzechy Trwa ok 3 dni/takie duchowe zebranie sił/,trudno rozeznać i nazwać co mnie oddala od grzechów powszednich się nie uchronię ,ale marzę ,aby każdy sakrament pojednania przybliżał mnie do lepszej relacji osobowej z Bogiem i uzdrawiał ,to co chore i powtarzające w relacji z drugim człowiekiem. Rachunek sumienia (dość szczegółowy) z książeczki dla osób starszych Najpierw modlitwa do Ducha św. następnie r-k sumienia, w czym się poprawiłam a z czym mam problemy i nad czym powinnam popracować aby stawać się lepszą. Modlę sie do Ducha Św. o dobra spowiedź i spowiednika. Za każdym razem korzystam z innego rachunku sumienia w internecie co daje mi szersze spojrzenie na moje grzechy, ale wciąż jest to trudne. Modlitwa do Ducha Świętego, dalej rachunek sumienia wg wybranej drukowanej pomocy (bardzo różnych rachunków sumienia na podstawie przykazań miłości, dekalogu, grzechów głównych, błogosławieństw itp. za każdym razem szukam coś nowego, ostatnio zaczęłam coś ściągać z internetu), dziękczynienie, prośba o dobrą spowiedź, czasem jak pamiętam modlitwa za spowiednika. rachunek sumienia z książeczką przygotowuję się w przeddzień spowiedzi’ a na drugi dzień rano jeszcze raz i mimo to, moja opinia o stanie mej duszy jest inna, nie pokrywa się. Przeważnie wieczorem odczuwam ogrom swoich grzechów a rano, że właściwie nic takiego złego nie uczyniłam… I która moja opinia jest właściwa? Myślę,że jest zbyt powierzchowne,pośpieszne,mało wnikliwe. często zaglądam do książeczki, aby ,,polecieć”po przykazaniach, ale częściej analizuję siebie za poprzedni okres i skupiam się an tym co najbardziej mi doskwiera w odczuwaniu radości. Korzystam z książeczki. szukam rachunków sumienia na stronach katolickich klasycznie rachunek sumienia z książeczki żal za grzechy czasami szukam w internecje materiałów na ten temat W zaleznosci od tego kiedy ostatnio sie spowiadalem przygotowanie do spowiedzi wyglada roznie. Jesli termin ostatniej spowiedzi byl krotki (do miesiaca) z reguly wiekszosc grzechow mam w pamieci. Zaczynam wiec od modlitwy o dobry rachunek sumienia i dobra spowiedz, potem probuje rozwazyc wszystkie grzechy najczesciej korzystajac z gotowej “sciagawki” z pytaniami o poszczegolne przykazania. Inaczej ma sie sprawa z sytuacja gdy nie przystepowalem do Sakramentu Pokuty dlugo (np. kilka miesiecy). Po podjeciu decyzji o spowiedzi staram sie przez 1-3 dni przypominac sobie grzychy, sytuacje, w ktorych zgrzeszylem i zapisywac je na kartce. Bardzo czesto w tym czasie przypominaja mi sie kolejne sytuacje i grzechy, o ktorych nie pamietalem w pierwszej chwili. A potem dopiero korzystam ze “sciagawki”. Myślę o swoich grzechach Do rachunku sumienia przygotowuję sie praktycznie codziennie robie go podczas modlitwy wieczornej 1-modlitwa, rachunek sumienia i czasami na tym się kończy 2-modlitwa, rachunek sumienia, spowiedź 3-rachunek sumienia chodzony -chodzę i nie wiem jak ugryź temat- wchodzę do kościoła, bach na kolana i spowiedź Staram się przystępować do spowiedzi świętej 1 raz w miesiącu, co daje mi łatwość w rachunku Boga o przebaczenie za swoje grzechy : umyślne i nieumyślne, postanawiam poprawę, ale bardzo często grzechy popełniam ponownie. Bardzo wstydzę się tego, że znowu to popełniłam. jest krótkie,ciągle te same 2 słowa moje przygotowanie zaczynam od wezwania Ducha św. , litanii , podziękowanie za wszystkie łaski dane mi od Boga w tym czasie od ostatniej spowiedzi wymienienie ich przed Bogiem, rachunek sumienia i modlitwa o dobre rozeznanie swojego życia ,modlitwa o dobrego spowiednika aby spowiedż była kolejnym krokiem w drodze do świętości wyciszenie się, staniecie w obecności Boga i wsłuchanie się w głos własnego sumienia. Rachunek sumienia (nie na ostatnią chwilę, na bieżąco zapisuję sobie grzechy, uczucia, emocje) poprzedzony modlitwą o Ducha św. A przed sama spowiedzią modlitwa w int. tej spowiedzi i za kapłana. Najpierw rozmowa z Panem Jezusem o mojej slabosci, zaplątaniu, okolicznosciach, ktore spowodowaly grzech. Następnie modlitwa o laskę pokonania mych slabosci, wytrwanie w dobrych postanowieniach bardfzo marnee kilka dni “spowiadam się” w myślach, tali dialog wewnętrzny Mam rachunek sumienia dla dorosłych, rachunek sumienia poprzedzam modlitwą. Tak się dzieje, kiedy do spowiedzi przystępuję rzadziej czyli przerwa trwa 1 miesiąc i więcej. Kiedy przystępuję częściej, to zwykle staram się tylko pomodlić i próbuję sobie przypomnieć, czy na pewno nie mam więcej grzechów? Zaczynam od przypomnienia sobie kiedy miała miejsce ostatnia spowiedź, jaką miałam pokutę i czy na pewno ją odprawiłam. Modlę się do Ducha Świętego o światło dla mnie na czas rachunku sumienia i na czas spowiedzi dla mnie i spowiednika. Rachunek sumienia robię zazwyczaj według klucza: moja relacja z Bogiem, moja relacja z innymi ludźmi i moje grzechy względem samej siebie. Najczęściej prześledzenie dekalogu i 7 grzechów głównych,czasami rachunek sumienia z książeczki. czytam w katechizmie rachunek sumienia Praktykuję codzienny rachunek sumienia i on mi bardzo ułatwia przygotowanie do spowiedzi. Modlę się do Ducha Świętego o światło i stanięcie w prawdzie. W domu przed spowiedzią lub na adoracji “zbieram moje”grzechy i niewierności Bogu- nazywam je bo nie zawsze jest to łatwe. Modlę się za spowiednika. Okresowo wygląda, że mam ciągle te same grzechy, i jest to prawdą, bo jestem słaba w konkretnych obszarach. Zauważyłam jednak ,że pojawiają się coraz rzadziej, aż znikają całkowicie (niektóre). Przygotowanie często chodź nie zawsze staram się rozpoczac od modlitwy, krótka, bądź dłuższą. Szukam też pomocy w postaci pytań z modlitewnika bądź ostatnio w internecie, przypomnienie przykazań. Probuje znaleźć zle uczynki w każdym dniu. Zwykle przypomnienie jednego grzechu rozwiązuje moje smunienie i brnę dalej, ale bywa ze mam poczucie ze kombinuje i staram się szybko przejść z tego co mnie bardziej zawstydza do drobiazgów. Wielokrotnie mam poczucie,że cos jest nie tak w moim rachunku i samej spowiedzi, że nie przygotowuje sie dostatecznie. Po spowiedzi jestem jak nowo narodzona, jakbym fizycznie czula ulgę. Niewiem czy mój post wnosi cokolwiek czy jest mega chaotyczny, taka jestem, ale mialam poczucie że powinnam napisać. Bog zapłać rachunek sumienia z książeczki oraz przypominam sobie grzechy na tyle na ile pamiętam z głowy. formuła w książeczce lub innym źródle, która odpowiada postrzeganej przeze mnie definicji grzechu modlitwa do Ducha Sw o dobre rozeznznie rachunku sumienia przy pomocy tekstu z modlitewika “SKARBIEC” potem analiza własnych grzechow szczery zal za grzechy. Fatalnie, bo zamiast modlitwy i prawdziwego rozeznania swojej postawy wobec Boga i ludzi miotam się i kombinuję próbując ułożyć w pamięci zwięzłe i proste wyznanie grzechów, którym jakoś nie zirytuję (bardziej niż zwykle) kolejnego spowiednika. W efekcie zamiast wyznać Bogu prawdę o swojej grzeszności, na ile to w danej chwili pojmuję, “odgrywam jakąś rolę” i “recytuję z pamięci” swoje wyobrażenia o “prostym, krótkim i konkretnym oraz szczerym wyznaniu grzechów”. Mam już pełną półkę z książkami o przygotowaniu do spowiedzi oraz z różnymi wzorami rachunku sumienia, ale … im więcej tego czytam, tym mniej z tego wszystkiego rozumiem. Moje przygotowanie jest zdaniem sobie sprawy że oto właśnie tu i teraz straciłem czujność i popełniłem grzech śmiertelny. Zaraz po tym mam potrzebę natychmiastowego pojednania się z Bogiem. Idę i mówię. Zaraz po spowiedzi czuję że dostałem kolejną szansę na życie z Bogiem. Zwykle modlę się do Ducha św. o pomoc a potem przypominam sobie co się wydarzyło dobrego a co złego od ostatniej wykorzystuje do tego książeczkę i robię rachunek sumienia, żal za grzechy i spowiedź. tylko w myslach kiedy jestem w koljce do spowiedzi i nagle tez konczy mi sie pamiec brakujemi slow nazwy grzechu a pospiech paralizuje umysl zawsze czuje na plecach innych stojacych i nie cierpliwosc .Nie mam czasu na rachunek sumienia taki jak byc powinien,nie udaje mi sie czego zaluje ale tez nie moge sobie z tym faktem poradzic. Co jest dla ciebie najtrudniejsze w rachunku sumienia?(201 odpowiedzi) Czas aby go zrobić w spokoju. Czas aby go zrobić w spokoju. Trudność ogarnięcia okresu, z którego się spowiadam np. 2 3 miesiące. Przy rachunku na koniec dnia pamiętam co bylo źle, gdzie był grzech, jest mi przykro, przeżywam to, żałuję. Po czasie te pojedyncze grzechy się zacierają w pamięci, przy rachunku sumienia przychodzą uogólnienia, które nie odzwierciedlają tych stanów z poszczególnych dni i to co się wyznaje przy spowiedzi to jakiś kolosalny skrót,. Bo nie widzę za bardzo jak z tego wybrnąć, spisywać i się rozdrabniać to jakoś bez sensu, wydaje się. Pewnie wyjściem byłaby częstsza spowiedź. Z grzechami ciężkimi nie ma problemu, te się przeczytam Księdza pomoc. Trudność ogarnięcia okresu, z którego się spowiadam np. 2 3 miesiące. Przy rachunku na koniec dnia pamiętam co bylo źle, gdzie był grzech, jest mi przykro, przeżywam to, żałuję. Po czasie te pojedyncze grzechy się zacierają w pamięci, przy rachunku sumienia przychodzą uogólnienia, które nie odzwierciedlają tych stanów z poszczególnych dni i to co się wyznaje przy spowiedzi to jakiś kolosalny skrót,. Bo nie widzę za bardzo jak z tego wybrnąć, spisywać i się rozdrabniać to jakoś bez sensu, wydaje się. Pewnie wyjściem byłaby częstsza spowiedź. Z grzechami ciężkimi nie ma problemu, te się przeczytam Księdza pomoc. zderzenie z prawdą o sobie samym Odczucie. że ja nie popełniłem grzechu ciężkiego więc po co ta spowiedź……. Rachunek sumienia nie jest trudny-trudniejsze jest życie i zmaganie się z sumienia, to tylko wgląd do swojego wnętrza i podsumowanie pewnego okresu . szukanie “nowosci” czyli np. czy przekroczyłem predkosc. Wyznawanie grzechów ciężkich i ich okoliczności. Straszny wstyd, który jest dobry pod względem nawrócenia, ale tragiczny jeżeli chodzi o całkowitą szczerość. Mimo wszystko człowiek chyba sam siebie próbuje ochronić przed wstydem i beznadziejnością wcześniejszych wyborów. ocena ciężkości grzechu Ile razy popelnilam dany grzech nie pamietam dokladnie i Zagłebienie się w sedno grzechu, rozeznanie co jest, a co nie jest grzechem. Zdaje mi się czasem, że brak wiary w wyjście z grzechu. Fakt, że zdaję sobię sprawę, że popełniam wciąż te same grzechy Rozeznanie niektórych grzechów lekkich, czy to są grzechy czy nie. Nie widzę swoich grzechów. Staram się spowiadać raz w miesiącu. Miewam pokusę,żeby nie robić rachunku sumienia i nie iść do spowiedzi. Jeżeli jednak ją pokonam to nie ma już chyba trudności. rozpoczęcie rachunku Nie widzę swoich grzechów. Staram się spowiadać raz w miesiącu. Najtrudniejsze jest się za niego wziąć … usprawiedliwianie sie , wyważenie co jest grzechem do spowiedzi a co odpuszczane podczas Mszy Świetej Skupienie się na z pozoru błahych słabościach – powszechnych w życiu co do których ciężko spełnić postanowienie poprawy. zacytuję Księdza …….to samo…….. Najtrudniejsze w rachunku sumienia jest kwalifikowanie grzechu. Kiedy grzech należy jednoznacznie uznać za ciężki, a kiedy za lekki. Spowiadam się regularnie raz w miesiącu. Przyznanie się do własnych słabości i błędów. Próba “wybielenia” się, usprawiedliwienia pewnych działań i zachowań, by stwierdzić, że sumienie nie zgadza się z tym tokiem myślenia. Przypomnienie sobie wszystkich grzechów. rodzaj lenistwa duszy -umysłu, które nie zmusza mnie do głębokiego wglądu w swoje życie w planie: postępuje w górę vs schodzi w dół stanięcie w prawdzie ile zła się popełniło Staram się żyć zgodnie z przykazaniami i sprawia mi trudność znalezienie “czegoś” co można podciągnąć pod grzech, bo przecież nie idę do kapłana na pogaduszki; ma być krótko i konkretnie na temat (o grzechach). Szczerze. Nie chciałabym, aby powiało pychą w mojej wypowiedzi. nic. problem leży bardziej we właściwym określaniu treści postanowienia poprawy i jego realizacji świadomość że nie robię go dokładnie czasem moja niemoc,chciałbym coś zmienić np. pracę a nie mogę zeby czasem odwazyc sie isc do spowiedzi, ostatnio z tym mam problem Mam 62 lata i przy rachunku sumienia mam trudności co go grzechów ciężkich ale tych powszednich to zawsze się znajdzie. No i zawsze te same ,brak cierpliwości,miłości do bliźniego ,osądzanie lu krytykowanie w moich myślach .Czy to , że popełniam te same grzechy i te w/w to jest grzech ciężki . Czy to są grzechy zaniedbania? Mam problem i ciągle mnie to gryzie. Co mam zrobić abym odeszła od konfesjonału pełna spokoju i radości że wszystko oddałam Panu Jezusowi i mogę Go przyjąć z czystym i radosnym sercem?. skrupulatność, narastające poczucie winy, nazywanie grzechów Wstyd za moje grzechy przed kapłanem, a powinnam się wstydzić przed Panem Jezusem. Realne spojrzenie na siebie i zobaczenie tego co we mnie złe, ujęcie tego w słowa. Myślę też o tym do jakiego spowiednika się udać, żeby potrafił pouczyć, doradzić, pokierować. Nie ma nic nadzwyczaj trudnego,może poza tym, kiedy uzmysławiam sobie swoje liczne słabości Czasami przedstawienie swojego grzechu w sposób dokładny, jasno i krótko sprecyzowany. Spojrzenie na siebie obiektywnie i przyznanie się do swoich przewinień. Określenie mojego stanu ducha, przyznanie,że znowu te same czyny popełniam, mimo ,że obiecywałam poprawę. Spojrzeć na Pana Jezusa i zapłakać jak Piotr. stanięcie w prawdzie przed Panem i samą sobą nigdy o tym nie myślałam spojrzenie na siebie “oczami Jezusa” i zrozumienie, że On mnie nie potępia; ustrzeżenie się przed rutyną, zniechęceniem, schematem “znów to samo”; przyznanie się przed samym sobą do winy; nie potrafienie wybaczenia sobie grzechu żal do Boga o tak trudne do przestrzegania zasady moralne To że nie przygotuję się tak jak trzeba. Przypomnienie wszystkich grzechów spełnienie wszystkich warunków dobrej spowiedzi zobaczyć siebie bez upiększania i usprawiedliwień, bez wybielania się Dla mnie najtrudniej jest z postanowieniem poprawy,poniewaz obiecuje Bogu,ale w krotkim czasie popelniam te same grzechy sie,smutek, martwie sie tym,ze nie potrafie zauac Panu Bogu tak calkowicie,mowie,ze ufam a za chwile po ludzku sie martwie i mysle jak to rozwiazac dany problem,a mam ich ogromnie mnie przygnebia,bo jestem blisko Boga,ale te zmartwienia…..to odbiera mi radosc ! Przypomnienie sobie niektórych grzechów lub, czy mam się z tego spowiadać, czy to grzech powszedni,za który przeproszę w wyznaniu wiary razem ze wszystkimi na Mszy św. Ocena tylko siebie, nie szukać winy w innych, nie usprawiedliwiać się, uświadomienie sobie grzechu swiadomosc ze spowiedz do ktorej przystapie moze byc niewazna bo od poprzedniej nie nastapila zadna poprawa. trudnosc sprawia mi sprecyzowanie grzechow. az dochodze do wniosku ze ja nie bardzo chce “zrezygnowac” z niektorych grzechow. przeraza mnie swiadomosc tego, co powoduje ze miesiacami nie przystepuje do spowiedzi i komunii. To, że czasem nie wiem czy coś jest rzeczywiście grzechem czy nie oraz świadomość, że spojrzę w oczy temu samemu księdzu. Obiektywność Mam problem z samym rachunkiem sumienia (czy coś jest grzechem, czy uczuciem). Pozdrawiam A. Nie potrawiem przypomnieć sobie grzechów . Nazwanie grzechów Zawsze mam tremę, co wynika chyba z tego mojego braku rozeznania o czym pisałam wyżej i że ten brak jest zawiniony. Najtrudniejsze jest to powtarzanie grzechów, że jest brak poprawy. Wyznawanie lekkich grzechów,które się powtarzają,gdyż ciężkie mnie omijają. samo zrobienie rachunku sumienia. Czasami jest we mnie ogromna pustka z którą nie umiem sobie poradzić Rozeznanie, czy popełnione grzechy są ciężkie z powodu świadomego ale nie do końca dobrowolnego przekroczenia przykazaniaj Najtrudniejszym jest każdorazowy dylemat czy mogę pozwolić sobie na pytania i wątpliwości związane z rożnymi problemami- szczególnie gdy sytuacje życiowe nie są jednoznaczne, a zło być może sprytnie zakamuflowane. Nie mam swojego spowiednika i to pewnie sprawia wiele problemów, ale naprawdę jest trudno znaleźć takiego. Proszę mi odpowiedzieć czy spowiedź to suche wyznanie grzechów- najlepiej czytanych z kartki- jak mi wykrzyczał pewien Ksiądz- czy szczera rozmowa z Jezusem. Ja osobiście ciągle uważam, że idąc do konfesjonału spotykam tam mojego ukochanego Ojca, który w swoim miłosierdziu daje mi przebaczenie, ale sadzę, że niektórzy księża myślą inaczej. To na pewno nie ich wina, może to ich głębokie rany, a może zła formacja w seminarium, a raczej na pewno za mało naszej modlitwy o dobrych duszpasterzy. Z serdecznymi pozdrowieniami Ola Wstyd dzisiaj mając taką świadomość jaką mam każde prawie przygotowanie do spowiedzi kosztuje mnie dużo łez ..Często mam pustkę i boję się że wymyślam trochę na siłę, czasami ktoś powie jeszcze że to nie grzech ..Serce boli bo nie uważam się za ideał ale męczę się skupienie Najtrudniejsze dla mnie jest przypomnienie grzechów i nazwanie ich skupienie Najtrudniejsze jest nazwanie grzechów typu zaniedbanie, czasem mam wątpliwości czy nie robię rachunku zbyt drobiazgowo albo za ogólnie, mam czasem poczucie że, jestem strasznym grzesznikiem a za chwilę że, wcale nie mam grzechów, to powoduje odwlekanie spowiedzi i czuję się coraz gorzej. Wszystko, trudno mi sie zmusic do czytania,odstrasza mnie w ogole od spowiedzi. lęk wewnętrzny i brak stałego spowiednika szczery rachunek sumienia, krok po kroku, przygotowanie do rachunku sumienia Rutyna, szukanie zachowania czy braku zachowania, a nie szukanie intencji-przyczyny pozbierać grzechy. ucieszyłabym się, gdyby ktoś pomógł mi przy pomocy pytań, które akurat odnoszą się do mnie. stanięcie w nagiej prawdzie i nie umniejszanie grzechu Nie ma rachunku, jest ciągłe duchowe oddychanie – do tego zachęcał Jego regularne stosowanie i wypełnianie To ze wciaz spowiadam sie z tych samych grzechow. Tysiace pytan na ktorych wypowiedzenie odpowiedzi nie ma czasu w konfesjonale Czasem pytania w rachunkach sa zle sformuowne I moga wbic w depresje I poczucie winy za to ze mialo sie emocje ktore powinnismy miec a zesmy jej nie zdusili. Brak jasnosci zrozumienia co poszczegolny grzech oznacza, jakie to sa te wszystkie mozliwe czyny ktore podchoda pod np grzech zazdrosci Czy tez na ile ten grzech jest powazny I do czego moze doprowadzic I nie wiedza jak z niego konkretnie wychodzic Strach. Zastanawiam się czy mój rachunek sumienia jest wyczerpujący, czy nie pominąłem czegoś. rozeznanie grzechów!!!niedosyt wyznania! Pokora nie jest moją mocną stroną. Przyznanie się nawet przed sobą do swoich grzechów jest problemem (dlatego je zapisuję i mam później ściągawkę przy spowiedzi). sprecyzowanie grzechu , nazwanie go po imieniu bez opowiadania całej otoczki jego ucznienia Rozpoznanie grzechu czy to napewno grzech, czy to grzech lekki i moge tylko wzbudzic zal za grzechy i przystapic do Komunii, czy jest to grzech ciezki. Nazwanie swoich grzechów. J Znalezc dobro w tym co bylo Jasno widzę swoje grzechy. Odkrywam brzydkie swoje strony. Trudno mi się przyznać przed samą sobą, że bez pomocy Chrystusa grzechów nie pokonam. Czasem błędnie wydaje mi się, że jedynie swoim uporem i pracą mogę coś zmienić. To nastawienie “na siebie” osłabia i spłyca moją modlitwę, Bóg staje się wtedy odległy. Spowiedź jest kolejnym stopniem do perfekcjonizmu. Podczas rachunku sumienia chciałabym jaskrawo widzieć swoją grzeszność i jednocześnie od razu być gotową na oddanie jej w ręce Boga. Właściwe sprecyzowanie grzechu, nazwanie go “po imieniu” Powtarzajace sie upadki I stawanie w prawdzie przed sama soba a co dopiero przed Bogiem? sformulowanie moich grzechow, oszacowanie jak wielki i wazny , to byl grzech Dla mnie najtrudniejsze jest odkrycie, że znowu wiele grzechów jest takich samych. Że znów się nie poprawiłem, rozeznanie które grzechy są ciężkimi. Rozeznanie “udziału” swojej winy. Dla mnie najprostsze by była lista do odhaczenia. Zrobiłem – nie zrobiłem, pomyślałem nie pomyślałem. Pokusa powiedzenia grzechu (zwłaszcza nieczystości) w sposób zawoalowany, usprawiedliwiający mnie. Pokusa nie uznania czegoś za grzech bo chcę to znów zrobić. Rozeznanie swoich grzechów i nazwać je prostymi słowami Nie mam dobrego wzorca aby dobrze zrobić rachunek sumienia. wzbudzenie żalu za grzechy chyba nie czuję że możliwa jest poprawa lub wyeliminowanie tych grzechów z życia dobrą spowiedż w Medugorie była to spowiedż z całego życia długa bez stresu,że za mną stoi niecierpliwa kolejka z pytaniem”co ona tam tak długo opowiada księdzu”często znajomych, tej spowiedzi były przeogromne, nigdy nie myślałam że BOGU tak na mnie tak się spowiadać jak wtedy ale nie wiem jak to zrobić. Nie potrafię do końca rozeznać, co jest grzechem ciężkim, a co nie. Czasami na spowiedzi księża pytają ile razy dany grzech został popełniony. Czasami nie pamiętam i nie wiem czy mam to gdzieś zapisywać, żeby podać dokładną liczbę? Najtrudniejsza jest dla mnie moja skleroza. Podczas czytania ( na przykład z książeczki ) rachunku sumienia przypominam sobie niektóre popełnione grzechy. Ale już po zamknięciu książeczki do nabożeństwa w głowie mam pustkę, i podchodząc do samej spowiedzi wyznaję tylko kilka grzechów, które najbardziej mi utkwiły w pamięci. Resztę zapominam. Nie mam odwagi czytać grzechów z kartki, poza tym wzrok już nie ten. moze to ze np umiem szybko wybaczyc , jestem człowiekiem ktory jest z natury dobry kiedy cos zrobie złego szybko zaluje Zebrać się do spowiedzi i rachunek sumienia. Najtrudniejsza dla mnie jest ocena pracy nad sobą Po pierwsze nie czynię rachunku sumienia systematycznie, codziennie a właściwie nie sporządzam go wcale. Mam pewne refleksje o o sobie i swoich słabościach, wiem co mnie “ciągnie w dół” , jakie są moje najpoważniejsze grzechy. Ale brakuje mi “narzędzia” , swoistej check listy, krótkiego przewodnika, co w rachunku sumienia powinno się znaleźć. Zwłaszcza, że ja rzadko się spowiadam, raz do roku a chciałbym to zmienić. Wiem, że bez porządnego rachunku sumienia, bez refleksji nt moich słabości nie uczynię postępów na drodze do bycia lepszym chrześcijaninem, po prostu lepszym człowiekiem przypomnienie wszystkich grzechów Oczywiście moment wyznania grzechów, przyznanie się, wypowiedzenie przed kapłanem, to zawsze jest w jakimś stopniu upokorzeniem, ale nie zapominam, że spowiedź jest przed Bogiem w zastępstwie kapłana i dlatego mimo wszystko cieszę się, że mogę wyznać grzechy, to tak jakbym przepraszała Boga Ojca jako jego dziecko i dlatego spowiedź daje mi radość, cieszę się, że mogę się wyspowiadać. Pogłębienie przemyśleń nad tym co robię źle. Zbyt długie pytania, kw których często jest zawartych kilka pytań. Muszę czytać je kilka razy zanim zrozumię o co chodzi w danym pytaniu. Uświadomienie moich grzechów, jest mi wstyd, że obraziłam Pana Boga, choć wiem że Bóg jest miłosierny i wybacza wszystko. Dla mnie osobiście najtrudniejsze jest zadośćuczynienie bliźniemu, przeproszenie i nie tylko całościowo ale za konkretne słowa, czyny. Przyznanie się niejako publiczne że źle robiliśmy… Ilość grzechów i ich ciezkosc Odkrywanie samej siebie, a potem nazwanie tego brudu będącego we mnie po imieniu. Nazwanie grzechu, czy moje postępowanie jest grzechem jak nie chodzę systematycznie do spowiedzi to przypomnieć sobie datę ostatniej spowiedzi Wstyd że popełniam te same grzechy . Jesteśmy grzeszni, każdy dzień to nasze upadki. Czasami zastanawiam się jak znaleźć pytania najwłaściwsze szukam odpowiedzi jak robili to poszczególni święci i proszę Świetego Ojca Pio aby mnie prześwietlił i “zapytał dlaczego zapomniałam o takim ,a takim grzechem”. spojrzeć na siebie obiektywnie, innymi oczami przyznanie sie że naprawde uczyniłam coś złego Nazewnictwo niektórych grzechów, aby było krótko, ale oczyścić się do bólu. Spowiedź pod dyktando – raz w miesiącu. To, że grzechy zazwyczaj się powtarzają, niezależnie jaki rachunek sumienia robię. Nie wiem jak należy zrobić rachunek sumienia, aby faktycznie pomógł mi w lepszym rozeznaniu moich grzechów. Stwierdzenie, z których grzechów się spowiadać, zwłaszcza jeśli chodzi o zaniedbanie, czy niezrobienie czegoś. Zbyt często spowiadam się z tych samych grzechów, więc też jest to problem bo nie potrafię od nich się uwolnić, poprawić. Rozeznanie i uświadomienie sobie co jest grzechem, a co nie w kontekście współczesnego świata, w codziennym życiu np. nie kradnij, że zrobienie ksera w pracy dla własnej potrzeby jest także kradzieżą, mimo, że kseruję tekst dla wspólnoty modlitewnej. Trudne dla mnie jest wychwytywanie podobnych zachowań w codziennym życiu i uświadomienie sobie, że to jest grzeszne zachowanie. Lub, czy popełniony grzech w nieświadomości także jest grzechem. Ponadto szybkie tempo życia i pośpiech powoduje, że zachowuje się czasami bezrefleksyjnie i nie pamiętam pewnych swoich zachowań, które również mogą być niewłaściwe. Czy wtedy wystarczy osobisty akt skruchy, czy potrzebna jest spowiedź. Podobne sprawy budzą we mnie niepokój, czy mogę przystąpić do Komunii Świętej, czy już jednak nie. Kiedy tracę stan łaski uświęcającej? zdecydować jak opisać grzech czas!!! trudno mi znaleźć chwilę na rozmowę i poznanie siebie. Mam swojego spowiednika i tym trudniej bo trzeba szukać i nie mówić za każdym razem: “to samo”. Sensowne uporządkowanie grzechów, co powiedzieć i jak powiedzieć, zawsze mi się wydaje, że moja spowiedź jest płytka, nie dotyka sedna sprawy… No właśnie, najtrudniejsze jest przygotowanie, bo wydaje mi się, że mam grzechy, których na “zapamiętanej liście” nie ma. Być może nie zdaję sobie sprawy, że to są grzechy , może nawet cięższe od tych które zwykle wymieniam. Kiedyś próbowałam robić rachunek sumienia wg książeczki – takiej szczegółowej, wypisałam na kartce duuuuużo ale przy konfesjonale nie wymieniłam wszystkich bo nie dało się tego wszystkiego zapamiętać. Rozważenie czy coś, co uczyniłem było złą rzeczą. Przypomnienie sobie uczynków i zaniedbań lżejszych. nazwać grzechy po imieniu stawać w prawdzie swoich żal za grzechy przypomnienie sobie wszystkich grzechow,chociaz niektore sie powtarzaja samo przygotowanie i świadomość ze są to ciągle te same grzechy rozeznanie kiedy dany grzech jest ciężki a kiedy lekki (ponieważ nie umiem tego to każdy grzech biorę za cięzki ) Przeanalizowane wszystkich aspektów życia znalesć słowa na określenie grzechów rozeznanie co jest grzechem ciężkim, co nie jest grzechem w ogóle, sformułowanie i zapamiętanie grzechów Nie zawsze potrafię nazwać czy wyrazić to, co chciałabym powiedzieć. Co jest złem ?Swiadomie nie chcę czynić zła , staram się żyć czyniąc dobro . Nieraz świadomość zła pojawia się pod wpływem kazania czy Słowa to nazwać , jak wyznać-bo tak normalnie to raczej się nikt nie spowiada z takich rzeczy. Jeden ksiądz by pogłaskał , drugi – szybciej . Już w rachunku sumienia mam problem do którego spowiednika ,że Pana Boga mam przepraszać , ale muszę stanąć przed człowiekiem. Jeśli okres pomiędzy spowiedziami jest długi, analizowanie swoich czynów jest trudne, mało precyzyjne. Ilość grzechów i ich ciężkośc Poznanie grzechów. Nie widzą grzechów. Wyszukuje je na siłę, mając niekiedy wątpliwości czy z tych rzeczy powinienem się spowiadać. Aby DOBRZE się wszystkim aby przywołać wszystkie popełnione grzechy w pamięci,(wydobyć je już z niepamięci) właściwie je później nazwać, po odejściu od konfesjonału przypominają się tak oczywiste grzechy i myśl-wyznam je następnym przychodzi następny raz ciężko sobie je znów przypomnieć -wiem że coś było ale co? Zawsze mam niedosyt,wydaje mi się,że jest powierzchowne. Spowiadam się raz w miesiącu – a więc wybór spośród grzechów lekkich tego co pamiętam a z tego, z kolei, tego co najważniejsze. to samo ( te same grzechy) Określić ciężar grzechu trudnosc w zapamietywaniu Znalezienie obszaru mojego życia, w którym potrzebna jest pomoc z Nieba nie bardzo umie robic rachunek sumienia Jest wysiłkiem, na który nie potrafię się zdobyć codziennie. Dopiero jak się nazbiera. Przydałby się prosty i łatwy do zapamiętania, acz jak najbardziej kompletny pod względem przeglądu obszarów życia i kierunków relacji/ działań model. Zwykle wyobrażam sobie, że r-k potrwa z godzinę (a pewnie wychodzi z 15-30 min max) i to jest na co dzień nieco zniechęcające rozważenie wagi grzechu pod względem “w sprawie ważnej czy nieważnej” Rozróżnienie grzechu od sytuacji wywołujących chore poczucie winy z powodu zranień. Największą trudnością w rachunku sumienia, nie wiem czy dobrze rozumiem pytanie, jest, to, że nawet, gdy mam jakąś pomoc w formie książeczki, to zadaję sobie pytanie co jest grzechem, a co skrupulatnością, bo przecież sakrament Mszy Świętej oczyszcza nas z grzechów. Mam jeszcze taki problem, że bez sensu jest dla mnie przystąpić do sakramentu spowiedzi , jeśli mam nie pozałatwiane sprawy, z których rozwiązaniem albo nie mogę sobie poradzić, albo potrzebuję na to trochę czasu (np. przywłaszczenie czegoś w przeszłości-to odkryłam czytając rachunek sumienia w internecie). Z tego wszystkiego, z braku jakiegoś drogowskazu zapisałam się na rekolekcje weekendowe w Krakowie “Sakrament pojednania jako droga życia w przyjaźni z Bogiem”. Wierze, że tam Pan Bóg wszystko w mojej głowie i sercu poukłada:) Z Panem Bogiem i bardzo dziękuję Księdzu za wszystko, za to, że chce się Księdzu chcieć:) Chwała Panu! Dostrzeżenie wszystkich swych przewinień, zawsze martwię się czy o czymś nie zapomniałam oraz szczere nazwanie grzechu. Kiedy byłam młodsza moje grzechy, brzmiały jak nie grzechy np. Kiedy ukradłam jabłka, to mówiłam zrywałam owoce z nieswojego drzewa. Czy wyznaję wszystkie grzechy i czy nie zapomnę wyznać tych, które wydawać by się mogły mniej istotne, tzw. grzechy lekkie. Zacząć interpretacja niektórych pytań w rachunku sumienia To, że nie potrafię rzetelnie ocenić swoich zachowań. Albo zbyt mocno się oskarżam i wyolbrzymiam małe grzechy albo zbyt pobłażliwie traktuję i “wybielam” poważniejsze przewinienia. Często z powodu “braku czasu” nie przykładam się tak jak należy do rachunku sumienia nie umiem szczerze i dokładnie analizować moich to robić żeby być dumnym z siebie po odejściu od konfesjonała i żeby Bóg był tez dumny z mojej szczerości. Odczytanie “subtelnych” grzechów, które popełniam poza tymi, które łamią 10 przykazań. Mam osobistą relację z Panem Jezusem. Jestem zaangażowana w życie wspólnotowe. Ciężkich grzechów nie popełniam, ale mam świadomość, że komu wiele dano od tego wiele wymagać będą, więc mój “mały” grzech jest dużym nieposłuszeństwem wobec Boga. Brakuje mi duchowego przewodnika, gdyż przypadkowi spowiednicy często bagatelizują mój grzech, albo nie znają kontekstu i po spowiedzi wychodzę niezrozumiana i trochę zagubiona. Wydaje mi się, że Pan Jezus oprócz swego ogromnego Miłosierdzia, chce również od nas wymagać. Sam siebie tłumaczę z pewnych zachowań. Np. Ktoś mnie sprowokował albo nikomu nic złego tym nie zrobiłem, no może tylko siebie krzywdzę. Potrafię siebie tłumaczyć na swój sposób. Najtrudniejsze przyznać przed samym sobą, że pewne czyny człowieka są grzechem. Niełatwe jest też później z powodu wstydu wyznać to w konfesjonale. Emocje i rozproszenia Faktyczne zatrzymanie się, żeby rzetelnie przyjrzeć się swojemu życiu, a nie tylko “przelecieć” przez poszczególne punkty (“to samo” :)) Dzięki tej ankiecie, podejmując temat rachunku sumienia, po raz kolejny przypomniałem sobie (nie robię tego), żeby rozpoczynać od modlitwy dziękczynienia. Sam rachunek nie jest trudny Trudniejsze jest wyznanie grzechów. Wypowiedzenie wszystkich grzechow trochę opisałam już w powyższym pytaniu , ale najtrudniej nazwać grzechy się trochę mozolę ,bo ciężkiego “kalibru staram się wystrzegać. Monotonność pytań, ciągle to samo, mimo że rachunek jest szczegółowy Mam obawy,że może czasem zbyt powierzchownie podchodzę do niektórych przykazań i mam lęk czy dobrze się spowiadam. Kiedyś spowiedź opierała się na stałej liście grzechów. Teraz zdecydowanie bliżej jestem Jezusa i paradoksalnie coraz trudniej mi przygotować się do spowiedzi, zauważyć swój grzech. Dochodzi nawet do półrocznych odstępów albo nieco więcej. Wszystko wydaje mi się, że nie jest tak źle, stąd wciąż poszukuję nowych “sposobów na siebie”. Coraz częściej czuję, że powinnam mieć stałego spowiednika, który pomógłby mi i prowadził duchowo. Nie wiem, jak się zabrać do poszukiwania takiego przewodnika duchowego. Wiem też, że ludzie odbywają spowiedź z całego życia. Może mi by się taka przygała, ale jak to zrobić. Niby mam znajomych księży, jestem we wspólnocie przy parafii w dość odpowiedzialnej funkcji za wspólnotę i to ja dbam o formację. Bardzo pomaga mi to we własnej formacji, ale nie przekłada sie to na spowiedź. rozpoznanie grzechu, postanowienie poprawy Wyznanie grzechów. nie sprawia mi trudności,ale pewnie wynika to z tego o czym napisałam się cieszę z pomysłu księdza,wiąże duże nadzieje na pomoc w dobrym przygotowaniu się do przyznać się do swoich słabości, wstydzę się po prostu. Myślę, że nie miałam takich sytuacji, które sprawiałyby trudności z rachunkiem sumienia (do tej pory). określenie i nazwanie swoich grzechów rachunku sumienia problem jest z błędnym rozeznanie tzn. często pytanie dotyczy myśli ,a nie reakcji na przychodzącą myśl. Chodzi o to ,że człowiek ma podobno kilka tyś myśli zapewne szereg nich od złego ,wiadomo jest nie dla wszystkich ,że grzechem nie jest sama myśl a dopiero podążanie za nią a w rachunkach sumienia są często pytania o samą myśl co wprowadza zament bo część ludzi nie odchodziła by od konfesjonału bo złe myśli dręczą ich bardzo często -czyli likwidacje pytań nierozsądnych o myśli .Kolejnym problem to to ,że jak człowiek żyje z Bogiem długo nie popełnia grzechów ciężkich miesiącami ,a popełnia szereg lekkich często i dobrze by było aby rachunek sumienia jasno i wyraźnie wyłapywał te lekkie grzechy Przypomnienie sobie wszystkich grzechow. Przypomnieć sobie wszystko co zrobiłam źle przyznać się przed sobą do grzechu, rozeznanie co jest co Najtrudniej jest mi dobrać odpowiedniego określenia, nazwania mojego grzechu, np. “rozmawiałam”z koleżankami o innych, czy “obgadywałam”- skoro mówiłyśmy prawdę. rozeznanie grzechów uświadomienie sobie swoich grzechów lub postępowania które do niego prowadzą bardzo starannie to przemodlę zawsze kilka dni przy grzechach lekkich , grzech ciężki spowiedź natychmiast jak to jest możliwe Pytanie czy rzeczywiście wyznałem wszystkie grzechy zobaczenie wszystkich grzechów, słabości i nazwanie ich 1. Trudno jest precyzyjnie okreslic niektore moje grzechy. 2. Ciągle siebie usprawiedliwiam, ze grzech to nie tylko ja i moje zlo, lecz sytuacje, okolicznosci , ludzie popychające mnie do grzechu. brak czasu spontanicznosc pilnowanie kolejki na uda siei albo ni euda a sumienie gryzie,jak sie uda to i tak pospisznie,czasem spowiednik popedza,i tak to jst czesto nie wiem, może z wielu obszarów w jakim jest grzech nie zdaję sobie sprawy, nie wiem, że tam trzeba szukać Szczerze sprach przed Ksiedzem, czego Jego reakcje na grzechy Szczerze strach przed Ksiedzem, Jego reakcje na grzechy +Do spowiedzi mam ochotę pójść z kartką …Maria Maria Kwalifikacja zaistniałej sytuacji, nie zawsze jestem pewna, czy to jest grzech. Często bywam prowokowana i jeżeli odpowiem nie tak jak osoba sobie życzy, czasami może podniesionym głosem, to twierdzi ,że jestem zła, że tak mówię, że kłócę się i ją denerwuję. Jak ja mogę się modlić i z kimś się kłócić. Głównie sprawa dotyczy spraw Bożych, które dla mnie są najważniejsze i ja zwykle mam inne zdanie. Tą osobą jest mój mąż i zastanawiam się, czy powinnam w ogóle przy nim nie mówić o Bogu. Wiem, że muszę być pokorna, staram się nie odzywać, lecz wtedy okazuje się, że jest źle, bo w ogóle się nie odzywam. Mąż ma depresję chciałby, aby z nim spędzać cały wolny czas, w ogóle nie mówiąc o Bogu. Ja chcę dla niego dobrze, mówię, że Bóg zadba o wszystko, lecz On w to nie wierzy. Nauczyło mnie to rzeczywiście wielkiej pokory, tylko martwię się, kiedy zdenerwuję męża, i On strasznie cierpi, a ja idę do spowiedzi. Wierzę,że Bóg Go uzdrowi już Bogu za to dziękuję . Widzę też, że coraz rzadziej się kłócimy. Następnym problemem dobrej spowiedzi jest odwlekanie jej, trudno sobie wtedy przypomnieć grzechy. Czasami mam straszną pustkę w głowie, wtedy sięgam po jakąś książeczkę z rachunkiem sumienia. Jasne, konkretne nazwanie grzechów(żeby były jasne dla spowiednika i żeby nie była to opowieść),sprecyzowanie z czego się poprawię (1 konkret). Za mało czasu poświęcam. Trudne jest dla mnie wypowiedzenie niektórych wykroczeń przeciw miłości Bożej, których sama bardzo się wstydzę. przyznać się, że to co zrobiłem jest grzechem (w sprawach mniejszej wagi, jak to określają różne opracowania), uznać, że grzechem jest coś co w/g ludzkiej miary nie powinno nim być zrozumieiec- grzech- jakiej jest WAGI-konkretie do mojej osoby. Uświadomienie sobie konkretnego grzechu ciężkiego (oczywiście poza grzechami przeciw 6 przykazaniu, bo te – nie tylko, że “jakoś łatwiej” przychodzi popełniać, ale i o nich pamiętać). Niewątpliwie grzeszę “często i gęsto”, ale jak mam to zebrać do kupy (gdzie, kiedy ile razy od ostatniej spowiedzi … ), to robię się jakiś “ślepy i głuchy” no i oczywiście “ręce mi opadają”. Najczęściej kiedy tylko zaczynam rozważać i szukać przykładów swojej pychy, zakłamania i egoizmu dostrzegam je … we wszystkim co robię i myślę. Wiem, że spowiedź “musi boleć” i nie oczekuję, taryfy ulgowej, ale też może ostatnio zbyt często miałem wrażenie, że nie spotykam się w konfesjonale z kimś, kto choć trochę chce świadczyć o Tym który za mnie i za innych umarł i któremu naprawdę zależy, aby nas przyjąć i uwolnić od zniewoleń i grzechu. Ale cóż, zapewne to jest … bardzo trudne. Niestety, jak napisałem powyżej, działam impulsywnie. Być może więc to w ogóle nie jest żaden rachunek sumienia. Najtrudniej mi przychodzi rozeznanie swoich grzechów, ich waga, na ile moje złe czyny zaszkodziły mnie samej i innym jak te grzechy obraziły Boga. Trudno mi jest nieraz stanąć w prawdzie i nie potrafię nazwać tych czynów. Ogólny galimatias nieraz mam w głowie. wziac do reki sciage do rachunku sumienia dobra sciage i zrozumiec,przeswietlic swoje sumienie,i zarejestrowac dane jak sprostac dobremu przygotowania duszy swojej by potrafila wyrwac z mozgu to sumienie?I gdzie ten rachunek zrobic bo w Kosciele sie nie da. Żeby dostrzec i skupić sie na grzechach, które najbardziej potrzebują mojej uwagi, żeby poprawić swoje życie. Pomocna w tym jest modlitwa z prośba o światło Ducha św. , podczas robienia rachunku sumienia. przyznane się do grzechu przed samą sobą Sprawy dotyczące moich myśli
DRUGIE PRZYKAZANIE DEKALOGU "Nie będziesz wymawiał imienia Pana Boga twego nadaremno" „Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy” (Wj 20, 7; Pwt 5, 11).„Powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał... A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie” (Mt 5, 33-34). Wprowadzenie Drugie przykazanie przypomina o świętości Bożego imienia i o konieczności wypowiadania go z czcią i miłością. Taki sposób wymawiania go dokonuje się w czasie modlitwy i głoszenia Ewangelii. Drugie przykazanie zakazuje grzesznego posługiwania się imionami świętymi, czyli wymawiania ich nadaremno, czyli bez pragnienia osiągnięcia jakiegoś prawdziwego dobra, zwłaszcza swojego nawrócenia i uświęcenia. Zabrania ono także bluźnierstwa, przekleństwa, krzywoprzysięstwa i wiarołomstwa. A) Świętość Bożego imienia „Wśród wszystkich słów Objawienia jest jedno szczególne, które jest objawieniem Jego imienia. Bóg powierza swoje imię tym, którzy w Niego wierzą; objawia się im w swoim osobowym misterium. Dar imienia jest znakiem zaufania i zażyłości. "Imię Pańskie jest święte". Dlatego więc człowiek nie może go nadużywać. Powinien pamiętać o imieniu Bożym w ciszy miłującej adoracji (Por. Za 2,17). Powinien używać go tylko po to, by je błogosławić, wychwalać i uwielbiać (Por. Ps 29, 2; 96, 2; 113, 1-2).” (KKK 2143) Katechizm, podkreślając wyjątkowość i wielkość Bożego imienia, rozprasza obawę tych, którzy rodzącą się wobec potęgi, majestatu i świętości Bożej bojaźń uważają za uczucie niewłaściwe. „Czy odczucia bojaźni i tego, co święte, są uczuciami chrześcijańskimi czy też nie? Nikt w sposób rozsądny nie może o tym wątpić. Są to odczucia, które moglibyśmy mieć i to w wielkim stopniu, jeśli posiadalibyśmy widzenie Boga najwyższego. Możemy je mieć, jeśli "uświadomimy" sobie Jego obecność. O ile wierzymy, że On jest obecny, powinniśmy je posiadać. Jeśli ich nie posiadamy, to dlatego że nie uświadamiamy sobie, nie wierzymy, że On jest obecny (J. H. Newman, Parochial and plain sermons, 5,2). (KKK 2144). Bojaźń Boża nie zabrania wypowiadania imienia Pana, jednak ma się to dokonywać zawsze z szacunkiem i miłością, dla osiągnięcia jakiegoś prawdziwego dobra. „Tam jest wielkie imię Jego, gdzie nazywają Go zgodnie z wielkością Jego majestatu... Tam jest święte imię Boże... gdzie wzywają Go ze czcią i bojaźnią, by Go nie obrazić” (Św. Augustyn, De sermone Domini in monte, 2, 45, 19: PL 34, 1278. por. KKK 2149) Bóg pragnie, aby Jego imię było wzywane, kiedy jesteśmy zagrożeni, zwłaszcza przez grzech. "To właśnie przez grzeszników Imię [Boże] powinno być wzywane. [Mają Go] wzywać ci, którzy czują się duszeni przez szatana i chcą się wyzwolić z grzechu i od Zwodziciela. Którzy chcą. (...) Powiedziano w Księdze Rodzaju, że wąż skusił Ewę w godzinie, gdy Pan nie przechadzał się po Edenie. Gdyby Bóg był w Edenie, szatan nie mógłby tam przebywać. Gdyby Ewa zawołała Boga, szatan uciekłby. Miejcie zawsze w sercu tę myśl i szczerze wzywajcie Pana. To Imię jest zbawieniem. Wielu z was chce wejść do rzeki, aby się oczyścić. Ale oczyszczajcie bez przerwy serca wypisując w nich miłością słowo "Bóg". Niech nie będzie kłamliwych modlitw. Nigdy praktyk z rutyny. Ale sercem, myślą, czynami, całym sobą wypowiadajcie to Imię - Bóg. Wymawiajcie je, abyście nie byli sami. Mówcie je, aby doznać wsparcia. Wypowiadajcie je dla uzyskania przebaczenia." (M. Valtorta. Poemat Boga-Człowieka, Księga druga 88, Katowice 1997, wyd. Vox Domini). B) Modlitwa właściwym sposobem wypowiadania imienia Bożego Modlitwa daje nam okazję do wzywania imienia Bożego z miłością, szacunkiem i ufnością. Kontakt modlitewny ze Stwórcą stanowi fundament życia chrześcijańskiego. 1) Znaczenie modlitwy Prawdziwi przyjaciele rozmawiają ze sobą. Chrystus stwierdza, że nie nazywa nas sługami, lecz swymi przyjaciółmi (por. J 15,15). Oparta na miłości przyjaźń z Bogiem powinna również wyrażać się w modlitewnym dialogu. Bóg mówi do nas przez słowa Pisma św., przez nauczanie kapłanów, katechetów i innych ludzi. Mówi też przez różne wydarzenia. Jego słów należy słuchać i rozważać je w głębi serca tak, jak czyniła to Maryja. Rozważanie słowa Bożego stanowi jedną z form modlenia się. Dialog wymaga zaangażowania się dwóch stron. Dotyczy to również dialogu modlitewnego. Człowiek więc ma nie tylko mówić do Boga, ale również Go słuchać, podobnie jak czyni to Bóg. On bowiem nie tylko mówi do nas, ale bardzo uważnie wsłuchuje się w każde nasze słowo skierowane do Niego, w każdej, najdrobniejszej nawet prośbie. „W tej samej chwili, gdy otwieracie usta, aby Mnie wezwać, przybiegam do was i przykładam Moje Ucho do waszych ust... a każde słowo, które wypowiadacie, pociesza Moje Serce i raduje Mnie”. (Vassula Ryden, Prawdziwe Życie w Bogu, Katowice 1997, s. 733. Orędzie z dnia Słowne zwracanie się do Boga, podobnie jak słuchanie Go, jest modlitwą. Kontakt z Bogiem i myślenie o Nim nie może się ograniczać tylko do bezmyślnego i bezdusznego wyrecytowania jakiejś modlitewnej formuły. Przyjaźń to ciągłe myślenie o przyjacielu, to ustawiczna rozmowa z nim. Głęboka przyjaźń z Panem powinna wyrażać się w jak najczęstszej rozmowie z Nim. Modlitwa powinna splatać się z całym naszym działaniem. Ma ona być czymś, co stale towarzyszy naszej pracy, spotkaniom z ludźmi itp. W trudnych sytuacjach życiowych, wychowawczych, rodzinnych, osobistych i zawodowych, w naszej słabości należy kierować wzrok ku Chrystusowi, który pragnie wesprzeć nas swoją wszechmocą. Nawet nasze grzechy i słabości powinny stać się okazją do pełnej skruchy modlitwy o przebaczenie. Radość z codziennych darów Boga, którymi On obsypuje nas bez przerwy, ma zrodzić dziękczynienie i uwielbienie Stwórcy. Całe psalmy lub ich fragmenty mogą nam pomóc w modlitewnym dialogu z Bogiem. Warto więc zastanowić się, które z nich pasowałyby najbardziej do różnych sytuacji z mojego życia. Można nauczyć się na pamięć niektórych, bardzo bliskich naszemu sercu fragmentów psalmów, aby posłużyć się nimi w chwili modlitewnego zwracania się do Boga. Rozważanie wcielenia, śmierci, zmartwychwstania i wniebowstąpienia Chrystusa może powiększyć naszą wdzięczność i pomóc w uwielbianiu nieskończonej miłości Bożej. Przez te bowiem zbawcze wydarzenia Chrystus otworzył nam drogę do wiecznego szczęścia. Modlitwą jest już sama świadomość obecności Boga, Jego bliskości i miłości, oraz trwanie przy Nim w głębokiej ciszy i uspokojeniu wewnętrznym. Katechizm przypomina nam też wartość znaku krzyża, który często wykonujemy przy okazji naszych modlitw. „Chrześcijanin rozpoczyna swój dzień, swoje modlitwy i działania znakiem krzyża: ‘W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen’. Ochrzczony poświęca cały swój dzień chwale Bożej i prosi Zbawiciela o łaskę, która pozwala mu działać w Duchu Świętym jako dziecku Ojca. Znak krzyża umacnia nas w chwilach pokus i trudności.” (KKK 2157) Dzięki modlitwie ulega przemianie całe nasze życie. Przebywanie z Bogiem pomaga nam upodobnić się do Niego, a więc uświęca nas. Przez modlitwę wyrażamy i rozwijamy naszą miłość do Boga. Kiedy wstawiamy się za bliźnich i wypraszamy dla nich różne łaski, wzrasta nasza miłość do nich. Niestety, człowiek nie zawsze spotyka się z Bogiem, nie zawsze się modli. Rozważmy różne przyczyny unikania modlitwy. 2) Powody zaniedbywanie modlitwy Niektóre wady w szczególny sposób skłaniają do unikania kontaktu z Bogiem. Do wad tych należy w szczególności lenistwo. Leniwy człowiek często rezygnuje z modlitwy, bo ta wymaga od niego wysiłku. Bywają ludzie, którzy oddają się modlitwie tak długo, jak długo sprawia im ona przyjemność. Z chwilą jednak kiedy rozmowa z Bogiem staje się uciążliwa, pełna oschłości i roztargnień, kiedy nie przynosi żadnej wewnętrznej pociechy, porzucają ją i oddają się innym, przyjemniejszym zajęciom. Ludzie tacy nie potrafią się modlić regularnie, gdyż kierują się egoistycznymi nastrojami. Modlą się zwłaszcza wtedy, gdy czegoś potrzebują, np. gdy zachorują lub gdy spotka ich jakieś nieszczęście, gdy zdają maturę lub inny egzamin. Chciwość, podobnie jak lenistwo, może sprawić, że człowiek "nie ma czasu" na modlitwę. Ponieważ życie takiego człowieka obraca się wokół zdobywania bogactwa, dlatego też szkoda mu poświęcić dla Boga nawet kilku krótkich chwil w ciągu dnia. Brak umiaru w jedzeniu i piciu może spowodować opuszczanie modlitw w wypadku, kiedy człowiek dotknięty przez tę wadę staje wobec wyboru: rozmowa z Bogiem lub uczestnictwo w przyjęciu z dobrym jedzeniem i piciem. Wypływający z pychy lęk przed ośmieszeniem się, przed narażeniem się na kpiny i posądzenia o "zacofanie" lub o "dewocję" sprawia, że niektórzy nie modlą się, gdy inni ich obserwują. Pyszny człowiek zaprzestaje modlitwy, ponieważ dumnie stwierdza, że jej "nie potrzebuje", bo jest wystarczająco wielki i mocny. Nieporządek moralny w dziedzinie seksualnej może nieraz skłaniać do unikania modlitwy, gdyż kontakt z Bogiem i refleksja nad własnym życiem doprowadziłyby człowieka do wyrzutów sumienia i ukazałyby konieczność podjęcia decyzji o zmianie dotychczasowego postępowania. Człowiek nie zawsze jednak tego chce ze względu na związane z tym wyrzeczenia. Wybuchy gniewu i wściekłości też nie sprzyjają modlitwie. Człowiek obrażony na wszystkich nie potrafi się modlić, gdyż czuje, że nie umie uczciwie wypowiedzieć słów: "Ojcze... odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom". Wady i nałogi nie tylko skłaniają do zaniedbywania rozmowy z Bogiem. Mogą one mieć też wpływ na jej treść i mogą ją zniekształcać. Rozważmy to zagadnienie. 3) Zniekształcanie modlitwy przez wady Różne wady w różny sposób deformują modlitwę. Szczególnie pycha wpływa niekorzystnie na nasze odniesienie do Boga, również - modlitewne. Ze względu na zbyt wysokie mniemanie o sobie pyszna osoba ma trudności z uwielbianiem Boga. Trudno jej zachwycić się szczerze Stwórcą, skoro siebie tylko otacza autentycznym uwielbieniem. Prawdziwe dziękczynienie również nie przychodzi łatwo pysznemu człowiekowi. Aby dziękować, trzeba mieć świadomość otrzymanych darów. Trzymana w szponach pychy osoba zdaje sobie wprawdzie sprawę z tego, co posiada, jednak niechętnie godzi się z myślą, że Bóg jest ostatecznym źródłem posiadanych przez nią talentów i zdolności. Człowiek pyszny woli raczej sobie niż łasce przypisywać to, czego dokonuje. Odrzucanie myśli, że wszystko, co się posiada, pochodzi od Boga, powoduje zanik poczucia wdzięczności u osoby zniewolonej pychą. Przekonany o swej wyjątkowej wielkości człowiek zamiast dziękować za otrzymane dary i łaski, umie się zdobyć jedynie na faryzejską karykaturę modlitwy dziękczynnej; "Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam" (Łk 18,11-12). Czasami bywa też tak, że pycha powstrzymuje człowieka przed wypraszaniem jakichś darów dla siebie. Pyszny człowiek sądzi bowiem, że pomoc Boża konieczna jest tylko dla ludzi słabych, do których on się nie zalicza. Wsparcia i łaski Bożej wymagają jedynie zwykli "śmiertelnicy" i grzesznicy, do których – jak sądzi – on nie należy. Z tego też powodu osoby zarozumiałe proszą Boga najwyżej o pomoc dla innych, rzadko zaś szukają wsparcia Bożego dla swojej słabości. Pycha może skłaniać człowieka do pouczania Boga, co powinien zrobić. Może też zrodzić przekonanie, że Bóg "musi" wysłuchiwać i spełniać wszystkie przedstawiane Mu żądania. Zarozumiali ludzie mają nieraz żal do Stwórcy o to, że ich nie wysłuchał, albo są nawet oburzeni na Niego. Pycha rodzi przecenianie swojej wiedzy i poznania. Z tego też powodu osoby przeceniające swoje umiejętności poznawcze nie potrafią poddać się na modlitwie woli Bożej. Człowiek taki nie potrafi uznać Bożej mądrości, która zawsze przewyższa ludzką. Kto uważa, że wszystko wie najlepiej, ten nigdy nie powie Bogu jak Chrystus w Ogrójcu: "Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie" (Łk 22,44). Osoby pyszne o skłonnościach władczych, pragnące sobie wszystkich podporządkować, mogą ulegać pokusie narzucania Bogu swoich wymagań. Ludzie ci chcą podporządkować sobie nawet samego Stwórcę, który - według nich - ma być na ich usługi, ma spełniać ich polecenia. Pycha zdolna jest doprowadzić do takiego zaślepienia, że człowiek nie dostrzega w sobie żadnego zła. W takim stanie nie można się zdobyć na przepraszanie Boga. Aby bowiem żałować, trzeba mieć świadomość popełnionych przez siebie grzechów. Jeśli osoba chciwa modli się, to może prosić jedynie o to, by Bóg udzielił jej jak najwięcej dóbr, aby jej się szczęściło, aby ona była zdrowa, bogata itp. Silne pragnienie gromadzenia i posiadania pobudza do takiej właśnie modlitwy. Chciwiec usiłuje pozyskać sobie Boga, aby jeszcze więcej posiadać. Zazdrość zabija życzliwe usposobienie względem innych. Człowiek zazdrosny nie życzy nikomu żadnego dobra, bo uważa, że tylko jemu wszystko się należy. Pełna zawiści postawa może wpłynąć na sposób modlenia się. Zazdrość może skłaniać człowieka do wypraszania różnych dóbr wyłącznie dla siebie. Osoba zazdrosna niechętnie będzie się modliła o dobro, szczęście i pomoc dla innych, gdyż powstrzymywać ją będzie przed tym brak życzliwości wobec bliźnich. Może się nawet zdarzyć, że opanowany przez zazdrość człowiek będzie prosił Boga o jakieś nieszczęście dla innych ludzi, np. aby sąsiad stracił majątek, aby rozbił się jego nowy samochód, aby koleżanka nie cieszyła się wielką sympatią u innych itd. Modlitwa Jezu Chryste, Ty uczyłeś Apostołów prawdziwej modlitwy. Naucz i mnie modlić się. Wyzwól mnie, Jezu, z pychy, abym przestał uwielbiać siebie i zaczął prawdziwie zachwycać się Tobą. Oświeć mnie, abym zrozumiał, że cokolwiek jest we mnie dobrego, od Ciebie, a nie tylko ode mnie pochodzi. Naucz mnie z radością i pokorą uwielbiać Ciebie i Tobie dziękować jak Maryja wołająca: "Wielbi dusza moja Pana!" Nie pozwól mi przechwalać się przed Tobą, Panie, który najlepiej mnie znasz. Daj mi zrozumieć, Zbawicielu, że tak jak wszyscy ludzie ja także potrzebuję Twojej pomocy, Twojego zbawienia, Twojej łaski, Twojego przebaczenia. Nie jestem wyjątkiem. Chroń mnie przed rozkazywaniem Tobie. Naucz mnie pokornego zdania się na Twoją wolę. Pozwól mi zrozumieć, że wszystko wiesz lepiej niż ja. Nie dozwól, Panie, abym kiedykolwiek chciał z Ciebie zrobić swojego potężnego Pomocnika, który będzie realizował moje plany i moje pomysły. Zniszcz moją pychę, abym umiał szczerze przyznać się do popełnianego zła i głęboko za nie żałować. Wyrwij mnie, jedyny mój Zbawicielu, z sideł chciwości i zazdrości, aby moja modlitwa nie ograniczała się do wypraszania wyłącznie dla mnie samego Twojej pomocy, darów i łask. Zniszcz we mnie zazdrość, abym nauczył się z wielką życzliwością myśleć o braciach żyjących blisko lub daleko ode mnie i abym wypraszał dla nich liczne dary. Naucz mnie myśleć o całym Twoim Kościele oraz o całej rodzinie ludzkiej potrzebującej mojej modlitwy. Nie pozwól, abym w zazdrości lub w gniewie życzył komuś zła lub, co gorsza, prosił o nie Ciebie, najlepszego naszego Przyjaciela. Uwolnij mnie, Panie, od lenistwa, które sprawia, że nie znajduję dla Ciebie czasu. Naucz mnie wytrwałej modlitwy nawet wtedy, kiedy nie przynosi mi ona żadnej pociechy ani radości. Umocnij we mnie przekonanie, że dzięki pomocy Ducha Świętego każda modlitwa ma sens. "Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami" (Rz 8,26). Spraw, abym modlił się zawsze, a nie tylko wtedy, kiedy mam na to ochotę, kiedy rozmowa z Tobą przynosi mi zadowolenie. Wybaw mnie od egoizmu na modlitwie. Wzmocnij mnie, Chryste, swoją łaską, abym nie rezygnował z modlitewnego kontaktu z Tobą na rzecz rozrywek i przyjemności. Niech wytrwała modlitwa będzie wyrazem mojej stałej miłości do Ciebie. Amen. C) Przekazywanie Ewangelii wyrazem szacunku dla Bożego imienia Kto kocha Boga, ten nie tylko z szacunkiem i miłością wzywa Jego imię w formie modlitwy, lecz stara się o to, aby było ono znane i wymawiane z wielką miłością przez ludzi na całym świecie. Aby tak było, człowiek taki mówi o Bogu, czyli ewangelizuje. 1) Potrzeba głoszenia Dobrej Nowiny „Wierzący powinien świadczyć o imieniu Pańskim, odważnie wyznając swoją wiarę (Por. Mt 10, 32; 1 Tm 6, 12). Przepowiadanie i katecheza powinny być przeniknięte adoracją i szacunkiem dla imienia Pana naszego, Jezusa Chrystusa.” (KKK 2145) Dla kogo Bóg jest wszystkim, ten zrobi bardzo wiele, aby również inni poznali Jego imię, aby odkryli Boga zbawiającego człowieka. Osoba rozmiłowana w Panu będzie głosić innym Jego imię i Jego naukę. Przekazywanie Ewangelii jest - podobnie jak modlitwa - właściwym sposobem używania imienia Bożego. Głoszenie Ewangelii oraz modlitwa to dwa bardzo skuteczne środki prowadzące do odnowienia świata w miłości. Dzięki przekazywaniu słowa Bożego inni ludzie mogą poznać Ojca Niebieskiego i Jego Jedynego Syna - Jezusa Chrystusa. Zetknięcie się z głoszoną Ewangelią stanowi dla człowieka niezwykłą szansę: pozwala mu poznać i pokochać Chrystusa oraz osiągnąć zbawienie. Głoszenie słowa Bożego rozbudza również nadzieję na przyszłe spotkanie z Panem. Ewangelia nie tylko umożliwia człowiekowi poznanie Boga, lecz również wskazuje mu drogę postępowania oraz wyzwolenia się z niewoli zła. Dzięki przekazywaniu Ewangelii świat przekształca się w Królestwo Boże, w którym miłość zespoli wszystkich z Bogiem i między sobą. 2) Głoszenie Ewangelii życiem i słowem Niektóre osoby z zazdrością patrzą na misjonarzy, na gorliwych kapłanów, same zaś nie robią nic, aby w ich środowisku lepiej znano Chrystusa. Wielu chrześcijan nie poczuwa się do obowiązku głoszenia Ewangelii i zostawiają tę sprawę wyłącznie kapłanom. Tymczasem obowiązek ten spoczywa na każdym przynależącym do Kościoła. Każdy powinien głosić Ewangelię nie tylko słowem, lecz również - swoim życiem. Ma ją głosić w rodzinie i w każdym innym środowisku, w którym się znajduje. Niestety, ulegając różnym wadom, chrześcijanin może uchylać się od tego obowiązku lub staje się głosicielem, który nie ukazuje swoim życiem tego, co głosi słowem. Rozważmy bliżej ten problem. a) Zaniedbywanie przekazywania Ewangelii swoim życiem Przekazywanie Ewangelii dokonuje się nie tylko słowem, lecz również - przykładem. Postawą szacunku i miłości objawia się innym prawdziwe oblicze Boga-Miłości. Poświęcenie się, bezinteresowność, oddanie się drugiemu człowiekowi na służbę, prawość, dobroć - wszystko to już w jakiś sposób ukazuje światu Boga dobrego i życzliwego. Chrześcijanin kształtujący swoje życie według nauki i przykładu Chrystusa nawet bez słów ukazuje, jak należy postępować, aby osiągnąć zbawienie wieczne. Od człowieka życzliwego łatwiej też przyjmuje się wymagania nauki Chrystusa niż od osoby lekceważącej albo nie wykazującej większego zainteresowania ewangelizowanym człowiekiem. Wszystkie wady i grzechy mogą stanowić przeszkodę w głoszeniu Ewangelii życiem. Otoczenie często gorszy się z powodu obłudy chrześcijan, ich chciwości, obojętności na los bliźnich itp. Szczególnie rażą wady tych, którzy słownie przekazują innym naukę Bożą, lecz nią nie żyją: głoszą bowiem to, czego sami nie czynią. Ludzie tacy podobni są do faryzeuszy, o których Chrystus powiedział: "Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią" (Mt 23,3). b) Zaniedbywanie głoszenia Ewangelii w swojej rodzinie Głoszenie Ewangelii powinno dokonywać się przede wszystkim w rodzinie chrześcijańskiej. Rodzice odpowiedzialni są za kształtowanie wiary swoich dzieci. Zaniedbanie tego obowiązku następuje zazwyczaj wskutek braku głębokiej wiary samych rodziców. Jeśli sami nie są przekonani do religii, jeśli Bóg jest dla nich pustym słowem, nie będą wprowadzać swoich dzieci w przyjaźń z Chrystusem, bo nie potrafią tego uczynić. Tacy rodzice nigdy. Tak postępują rodzice, którzy nigdy nie odkryli wartości przyjaźni z Chrystusem. Pod pozorem tolerancji i szanowania ludzkiej wolności niektórzy rodzice nie wychowują swoich dzieci w duchu religijnym. Jednak ta pozorna tolerancja i szacunek to w gruncie rzeczy brak wiary w Boga, w życie wieczne, w potrzebę łaski do zbawienia itp. Czasami do areligijnego wychowywania swoich dzieci przyczynia się pycha rodziców wzbudzająca przekonanie, że posługują się "współczesnymi" metodami wychowawczymi, które nie dopuszczają możliwości rozwijania wiary i miłości do Boga. Niektórzy zarozumiali rodzice, przekonani o swojej "postępowości", okradają dzieci z największej wartości, jaką jest przyjaźń z Chrystusem, Dawcą zbawienia wiecznego. Niszczą wiarę swoich dzieci także ci rodzice, których opanowała chciwość. Nie mają bowiem czasu na kontakt z Bogiem ani na rozmowy religijne ze swoimi dziećmi, bo są ustawicznie zajęci powiększaniem swojego majątku. Pracują nieraz od rana do nocy we wszystkie dni tygodnia, włącznie z niedzielą. Przez to nie znajdują czasu na pouczanie dzieci o Bogu, na ukazywanie Go im przez swój przykład wiary i prawdziwej miłości. Często swoje sumienie - wyrzucające im zaniedbywanie wychowywania religijnego dzieci – uspokajają tym, że nie przeszkadzają dzieciom uczestniczyć w katechizacji, np. w szkole. Swoje potomstwo uczą jednak tylko jednego dobrze: jak gromadzić pieniądze. Rodzice tacy – swoją obojętnością na sprawy Boże, swoim przykładem – deprawują dzieci i niszczą w nich to słowo Boże, które dotarło do nich poprzez katechetów i kapłanów lub innych ewangelizatorów. Konsumpcyjny styl życia rodziców - będący najczęściej rezultatem kierowania się chciwością oraz dążenia do zaznawania samych tylko przyjemności różnego typu, np. rozrywek, licznych podróży, zabaw, erotyzmu i wygód - kształtuje w ich dzieciach postawę egoizmu i nastawienie na branie. Takie zaś nastawienie na używanie i korzystanie może zrodzić niechęć do Ewangelii, która wymaga służby i poświęcania się. Wychowane w klimacie używania dzieci z łatwością mogą zaprzestać wszelkich praktyk religijnych, gdy te wymagać będą jakiegoś wysiłku. Zaniedbanie przez rodziców głoszenia Ewangelii słowem i przykładem może doprowadzić ich dzieci do obojętności religijnej lub nawet do ateizmu. c) Zaniedbywanie głoszenia Ewangelii poza środowiskiem rodzinnym Każdy chrześcijanin ma obowiązek głoszenia słowa Bożego nie tylko w swojej rodzinie, ale i w każdym innym środowisku, w którym się znajduje, np. przez rozmowy religijne. Zobowiązanie to wypływa z faktu, że słowo Boże jest cennym darem dla każdego człowieka, dlatego powinno do niego dotrzeć. Ono pomaga przekształcać własne życie, świat, przede wszystkim zaś ukazuje drogę do nieba. Jednak zagrożony przez egoistyczne zniewolenia chrześcijanin może uchylać się od obowiązku przekazywania słowa Bożego. Wielu wierzących wstydzi się mówienia o Bogu, poruszania spraw dotyczących wiary, rozmów religijnych. Nieraz chrześcijanie milczą zamiast ewangelizować. Różne są powody zaniedbywania przekazywania Dobrej Nowiny i bronienia religii. Część wierzących nie ujawnia swoich przekonań religijnych z powodu lęku przed ośmieszeniem. Obawiają się, żeby nie nazwano ich "pobożnymi" lub "zacofanymi". Ambicja nie zezwala człowiekowi na narażenie się na podobne zarzuty, dlatego milczy tam, gdzie powinien wyznać swoją wiarę. Są ludzie, którzy nigdy nie przyznają się do swojej wiary pod pretekstom wielkiej tolerancji dla cudzych poglądów. Według tych ludzi już samo przyznanie się do Chrystusa byłoby narzucaniem innym swoich poglądów. Jeszcze inni z powodu próżności zaniedbują głoszenia Ewangelii, gdyż chcą uchodzić za osoby "inteligentne i postępowe", które odcinają się od wszelkiej "ciemnoty". Niektórzy ludzie nie przyznają się do nauki Chrystusa, gdyż obawiają się utraty dobrego stanowiska, które zajmują. U źródeł takiego zachowania może być chciwość. Np. ktoś nie ujawnia swoich przekonań religijnych, nie ewangelizuje, gdyż obawia się, że może być przesunięty na mniej płatne stanowisko. Inną przyczyną uchylania się od głoszenia Dobrej Nowiny może być brak odwagi, który sprawia, że ktoś nie broni atakowanej wiary, Chrystusa, Kościoła, chociaż powinien to uczynić. Czasami zwykłe lenistwo, zamiłowanie do wygody, do życia bez wysiłku staje się przyczyną zaniedbywania głoszenia Ewangelii. I tak np. ktoś nie broni wiary ani jej nie rozszerza, bo nie ma ochoty na pogłębianie znajomości swojej religii, a czuje, że byłoby to konieczne, gdyby zajął się poważnie ewangelizacją. Człowiek taki zdaje sobie sprawę, że gdyby zaczął głosić Słowo Boże innym, musiałby poświęcić część swego czasu na szukanie argumentów dla obrony religii przed atakami, na zastanowienie się, na dokształcanie się, na czytanie książek, słuchanie religijnych wykładów lub audycji radiowych, telewizyjnych itp. Nieraz człowiek wierzący woli nie przyznawać się do swoich przekonań religijnych, bo obawia się, że będzie obserwowany przez otoczenie i może ktoś zarzucić mu brak konsekwencji w wierze, rozdźwięk między przekonaniami a życiem itp. Pewną formą ucieczki od prawdziwego głoszenia Ewangelii jest też prowadzenie rozmów pozornie religijnych. Często bowiem mówi się o zewnętrznych przejawach życia kościelnego, o uroczystościach kościelnych, o znajomych księżach, o tym, kto odprawiał Mszę św. w niedzielę, jak śpiewał, gdzie papież udał się w podróż itp. W tych rozmowach nie ma mowy o Bogu, nie ma nic, co mogłoby otoczenie zapalić do Chrystusa, wzbudzić miłość do Niego, pogłębić wiarę. 3) Niewłaściwe postawy głosicieli słowa Bożego Oprócz samego zaniedbywania głoszenia Ewangelii istnieje wiele form niewłaściwego jej przekazywania. Egoistyczne skłonności mogą zakłócać prawidłowe głoszenie słowa Bożego u tych, którzy zdecydowali się na przekazywanie jej innym. Przecenianie swojej osoby łączy się z wysuwaniem siebie na pierwszy plan w czasie głoszenia słowa Bożego, z niedocenianiem roli łaski, modlitwy i ofiary, a także z brakiem uznania wartości innych ludzi, co również wywiera niekorzystny wpływ na głoszenie słowa Bożego. Niewłaściwe widzenie siebie i innych ludzi rodzi nieraz fanatyzm, brak tolerancji i szacunku do innych, lekceważenie elementów dobra i prawdy, rozsianych w sercach ludzkich, niedocenianie pracy innych głosicieli Ewangelii, postawę zamknięcia się na słowo Boże lub też głoszenie go z niewłaściwą intencją. Rozważmy dokładniej niewłaściwe postawy głosicieli słowa Bożego, które mogą przyczyniać się do zmniejszenia skuteczności ewangelizowania. a) Eksponowanie siebie Człowiek głoszący Bożą prawdę powinien pamiętać przede wszystkim o tym, że jest sługą Chrystusa, że ma mówić w Jego imię i głosić to, co sam Zbawiciel pragnie przekazać ludziom dla ich zbawienia. Głosiciel słowa Bożego powinien więc zapomnieć o sobie, a pamiętać o Chrystusie, o Bogu. Tymczasem w praktyce może być odwrotnie: głosiciel słowa Bożego może zapomnieć o Bogu, a pamiętać wyłącznie o sobie: może zamiast Boga siebie słuchać i siebie głosić. Na to niebezpieczeństwo narażeni są wszyscy, którzy oddają się apostolstwu, a nie kierują się wyłącznie miłością do Boga i do ludzi. "Człowiek jest uczyniony ze wspomnień, a najdobitniej odzywają się wspomnienia o własnym ja." (M. Valtorta. Poemat Boga-Człowieka, Księga trzecia, 29, Katowice 1997, wyd. Vox Domini). Oddany Bogu apostoł ma więc zapomnieć o sobie, kiedy głosi Chrystusa, a wtedy jego ewangelizacja przyniesie wiele owoców. Różne wady skłaniają do zapominania, że głoszenie Ewangelii ma być formą okazywania miłości bliźnim, że ma być traktowane jako obdarowywanie innych cennymi skarbami, mogącymi przyczynić się do odnowy człowieka i do jego wiecznego zbawienia. Kiedy człowiek pozwala się ogarnąć pysze, może nawet w czasie samego głoszenia słowa Bożego przykuwać całą uwagę do samego siebie, zamiast do Boga. Może zapomnieć, że jest tylko sługą Chrystusa, który ma pokornie przekazywać nie swoją, lecz Jego prawdę. Pyszny człowiek nie chce być niczyim sługą, dlatego czasami zapomina o tym, że powinien przekazywać nie swoją, lecz Chrystusową naukę. Zarozumiała osoba wyżej od Bożej nauki ceni swoją wiedzę i ją głosi zamiast Ewangelii. Pyszna osoba nie chce być też sługą swoich słuchaczy, dlatego głoszenie słowa Bożego traktuje nieraz nie jako posługę pomagającą w dojściu do głębokiej przyjaźni z Chrystusem, do zbawienia, do właściwego ułożenia swego życia, lecz jako okazję do zdobycia popularności, do zapanowania nad słuchaczami lub do narzucenia im swojego zdania. Pycha prowadzi nieraz do zapomnienia, że głoszenie Ewangelii ma być pełnym miłości odnawianiem człowieka w jego nastawieniu do Boga i do bliźniego. Pełen próżności głosiciel Ewangelii może wykorzystywać przekazywanie słowa Bożego do zdobycia rozgłosu, swojej popularności. Pragnienie zwrócenia na siebie uwagi może skłonić do przeceniania formy i stylu mówienia. Głoszący Ewangelię posługuje się wtedy błyskotliwym stylem, aby zaszokować słuchaczy i wzbudzić podziw dla swych oratorskich zdolności. Poniesiony ambicją i pychą człowiek nie zdobędzie się na postawę, którą miał św. Paweł, kiedy przemawiał w Koryncie: "Tak i ja przyszedłszy do was, bracia, nie przybyłem, by błyszcząc słowem i mądrością dawać wam świadectwo Boże. Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego. I stanąłem przed wami w słabości i w bojaźni, i z wielkim drżeniem. A mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha i mocy, aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej lecz na mocy Bożej" (1 Kor 2,1-5). Człowiek nastawiony wobec siebie bezkrytycznie może też łatwo dojść do przekonania, że spełnia swoim życiem to, co głosi, chociaż w rzeczywistości tak nie jest. Pycha, pogarda wobec słuchaczy może też skłonić głosiciela słowa Bożego do poniżania ich. Wykazywanie innym ludziom, jakim są "bagnem moralnym", może wynikać nieraz nie z troski o zbawienie człowieka, lecz z potrzeby karmienia swojej pychy, która chętnie zestawia rzekomą własną wielkość człowieka z różnymi "podłościami" innych ludzi. Wykazując ludziom ich błędy, pyszny człowiek nie mówi tego z troski o nich, z miłości do nich, lecz dlatego że daje mu to odczuć własną wielkość, która jakby powiększa się przez zestawienie z "małością i nędzą" innych. Zarozumiały człowiek zapomina, że głoszone przez niego słowo w równej mierze odnosi się do niego, jak i do słuchaczy. Ogarnięty pychą człowiek głosi nieraz Ewangelię i nawraca innych nie po to, by doprowadzić ich do Chrystusa i ułatwić im zbawienie, lecz czyni to w tym celu, aby liczba wyznawców jego religii była jak największa i aby w ten sposób można było się szczycić przed światem jej potęgą. Może to być pewną formą pragnienia tryumfowania nad innymi i zapomnieniem o prawdziwym celu autentycznej ewangelizacji, którym jest zdobywanie serc dla Chrystusa, pozyskiwanie nowych przyjaciół dla Niego. b) Zaniedbywanie przygotowania się do Ewangelizacji Zrodzona przez pychę pewność siebie sprawia nieraz, że człowiek nie widzi potrzeby dobrego przygotowywania się do przekazywania słowa Bożego. Wydaje mu się, że umie dobrze i ciekawie mówić, jest przekonany o swoim gruntownym wykształceniu teologicznym. Z tego też powodu nie pogłębia już swojej wiedzy religijnej przez lekturę, rozważanie, modlitwę. c) Lekceważenie łaski, modlitwy, ofiary Pycha prowadzi nie tylko do lekceważenia gruntownego studiowania słowa Bożego, które ma być przekazane innym. Jej następstwem może też być zaniedbywanie modlitwy i ofiary - dwóch potężnych środków, które przyczyniają się do owocności ewangelizacji. Pyszny człowiek nie widzi potrzeby modlitwy, tak jak nie dostrzega konieczności ofiary ani łaski do tego, by usłyszane słowo Boże przynosiło obfite owoce. Nie zauważa tego, gdyż jest przekonany o swoich zdolnościach, o swojej wiedzy, o umiejętnościach oratorskich, o swoim talencie przekonywania innych itp. Pewny siebie człowiek zapomina, że bez łaski, bez modlitwy, bez ofiary - bazując tylko na swoich naturalnych uzdolnieniach - w nikim nie wzbudzi wiary. Pewność siebie sprawia, że głoszący słowo Boże człowiek nie prosi Boga o pomoc ani dla siebie, ani dla tych, którym głosi Ewangelię. d) Niedostrzeganie dobra i prawdy u innych Pycha rodzi pogardę i lekceważenie drugiego człowieka. Poczucie wyższości może doprowadzić do tego, że nie uznaje się żadnego dobra u innych. Przekonany o posiadaniu "całej" prawdy pyszny człowiek nie potrafi jej dostrzec w innych osobach. Pycha zamyka oczy na różne wartości tkwiące w odmiennych kulturach, narodowościach i wspólnotach religijnych. Poczucie wyższości i pogarda dla innych utrudnia niektórym przyjęcie nauki Soboru Watykańskiego II o "elementach" uświęcenia i prawdy znajdujących się poza obrębem Kościoła katolickiego (por. KK 8). Św. Paweł, pełen szacunku dla autentycznych wartości znajdujących się w różnych kulturach i religiach, wygłaszając swoje przemówienie na Areopagu, uznał, że ci, do których się zwraca, czcili już w jakiś sposób "Nieznanego Boga", który niedaleko jest od każdego człowieka, bo "w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy" (por. Dz 17,23-28). Łączące się z pychą i poczuciem wyższości przekonanie o wyłącznym posiadaniu całej prawdy rodzi zaślepienie na powszechnie występujące elementy dobra i prawdy pochodzące od Tego, który oświeca każdego człowieka przychodzącego na ten świat (por. J 1,9; KK 16). Kiedy pyszna osoba głosi słowo Boże, ma wrażenie, że zwraca się do ludzi, w których nie ma żadnej wiedzy, a może nawet - żadnego dobra ani działania łaski. Poczucie wyższości doprowadza zarozumiałe osoby do przekonania, że są jedynymi narzędziami w rękach Bożych, że Pan Stworzenia nie ma innego sposobu dotarcia do człowieka, jak tylko za ich pośrednictwem. Pyszny głosiciel Ewangelii nie potrafi dostrzec w drugim człowieku może słabego jeszcze, lecz autentycznego płomyka wiary, miłości ani wysiłków zmierzających do przemiany życia. e) Niedocenianie apostolskiego trudu innych Osoba pyszna zapomina, że jej rola polega na kontynuowaniu tego, co Pan zapoczątkował przez swoją łaskę, lub tego, co inni ludzie już dokonali przez głoszenie Dobrej Nowiny. Pełen pychy głosiciel Ewangelii nie uświadamia sobie nieraz, że najczęściej nie jest pierwszą osobą, która niesie Chrystusa drugiemu człowiekowi. Nie dostrzega, że inni już przed nim coś zapoczątkowali, np. rodzice, katecheci i kapłani, którzy przekazywali słowo Boże. Pycha utrudnia dostrzeżenie tego, co zrobili inni (por. 1 Kor 3,1-17). f) Głoszenie słowa Bożego bez słuchania go Pycha powoduje, że człowiek nieraz głosi słowo Boże innym, lecz sam go nie słucha. Przekonanie, że inni niewiele mogą nam przekazać, sprawia, że pyszna osoba dużo mówi, np. na kręgach biblijnych, w czasie dyskusji religijnych, innych zaś nie słucha lub nawet nie dopuszcza do głosu. Człowiek taki nie potrafi znaleźć równowagi między słuchaniem i mówieniem. Św. Paweł może być wzorem postępowania dla ludzi przekonanych o swej wielkiej wiedzy religijnej. Apostoł - mający wyjątkową znajomość Chrystusa i wyjątkową wiarę - widzi potrzebę ubogacenia i pokrzepienia siebie wiarą innych chrześcijan. Dlatego też pisze on do Rzymian: "Gorąco bowiem pragnę was zobaczyć, aby wam użyczyć nieco daru duchowego dla waszego umocnienia, to jest abyśmy się u was nawzajem pokrzepili wspólną wiarą - waszą i moją" (Rz 1,11). g) Fanatyzm i brak szacunku dla ludzkiej wolności Jeśli głoszenie Ewangelii połączy się z pełnym pychy pragnieniem rządzenia i podporządkowywania sobie innych, może doprowadzić do fanatyzmu nie mającego szacunku dla ludzkiej wolności. Chrystus wiele czasu poświęcił na głoszenie Ewangelii, wyjaśniał ją, tłumaczył, zbliżał słuchaczom. Wykazywał się przy tym niezwykłą gorliwością i miłością, gdyż wiedział, że przekazuje innym słowa Prawdy dla ich dobra. Nie lekceważył przekazywania słów Życia, lecz nigdy też nikogo nie zmuszał do przyjęcia ofiarowanego przez siebie daru. Nie używał więc przemocy ani gwałtu. Przeciwnie, szanował ludzką decyzję. Widząc np. jak wielu odchodziło od Niego, ponieważ podał bardzo trudną do przyjęcia naukę o Eucharystii, zapytał swoich uczniów: "Czyż i wy chcecie odejść?" (J 6,67). Człowiek pyszny i władczy nie szanuje ludzkiej wolności. Domaga się bezwzględnego przyjęcia przez słuchaczy tego, co mówi, wymaga od nich absolutnego podporządkowania się jemu. Człowiek taki nie potrafi poprzestać na wiernym przekazie Ewangelii, lecz usiłuje innych zmusić do jej przyjęcia. Pycha, przyjmująca formy bezwzględnego podporządkowywania sobie innych, nie zna szacunku dla ludzkiej wolności. Ten brak szacunku może w skrajnych przypadkach doprowadzić do nawracania ludzi siłą, do stosowania tortur itp. h) Fragmentaryczne głoszenie Ewangelii Różne wady głosiciela Ewangelii mogą doprowadzić do tego, że nie będzie on przekazywał całej jej treści. Różne mogą być powody takiego postępowania. Istnieją ludzie pragnący uchodzić za "postępowych" i "nowoczesnych". Za tym pragnieniem kryje się płynąca z pychy chęć imponowania i wzbudzenia uznania dla własnej osoby. Gdy ludzie o takiej mentalności głoszą Ewangelię, przeplatają ją swoimi lub cudzymi opiniami, które uchodzą za najmodniejsze w danym czasie. Głosząc słowo Boże pomijają to, co mogłoby narazić ich na zarzut szerzenia "teologii tradycyjnej" itp. Unikają zatem głoszenia tego, co - choć prawdziwe - rodzi sprzeciw, opór, co spotyka się z krytyką, np. potępianie rozwodów, zabijania nienarodzonych dzieci, eutanazji itp. Na pomijanie pewnych partii Ewangelii narażone są również te osoby, które zawsze chcą być przez wszystkich lubiane. Lęk przed urażeniem kogoś lub przed możliwością utracenia czyjejś sympatii może skłaniać do głoszenia tylko tego, "co łechce ucho", i do pomijania surowych wymagań nauki Chrystusa. Osoby o takiej mentalności pragną bardziej przypodobać się ludziom niż Bogu. Innym powodem omijania niektórych tematów z Ewangelii może być brak ładu moralnego w życiu człowieka głoszącego słowo Boże. I tak np. chciwa osoba może opuszczać fragmenty nauczania Chrystusa mówiące o potrzebie ubóstwa, a człowiek nieczysty - to, co odnosi się do szóstego przykazania. Może jednak być zupełnie przeciwnie. Chęć usprawiedliwiania siebie we własnych oczach może skłonić kogoś do częstego poruszania tych problemów moralnych, które najmniej przestrzega we własnym życiu. Tak np. chciwy człowiek może często poruszać problem ubóstwa, aby w ten sposób uspokoić swoje sumienie wyrzucające mu rozrzutny tryb życia i przywiązanie do bogactwa. Wzorem dla wszystkich głosicieli Ewangelii jest sam Chrystus. W swym nauczaniu przekazywał On zarówno prawdy radosne, mówiące o wielkiej miłości Boga do człowieka, jak też twardą naukę o konieczności ciągłego nawracania się i niesienia codziennego krzyża. Zbawiciel przekazywał Ewangelię z gorliwością, lecz także z wielkim szacunkiem dla słuchaczy. Jezus nigdy nie nauczał dla zyskania popularności lub dla jakiejś doczesnej korzyści. Przekazując swoją naukę, miał On na uwadze jedynie dobro słuchaczy, których chciał doprowadzić do życia wiecznego. i) Głoszenie Ewangelii z niewłaściwą intencją Wady człowieka mogą wpłynąć na porzucenie właściwego motywu głoszenia słowa Bożego, którym powinno być pragnienie przyczynienia się do wzrostu chwały Bożej i udzielenie ludziom pomocy w osiągnięciu zbawienia. I tak chciwy człowiek może ewangelizować dla zysku materialnego, a skłonna do gniewu osoba może wykorzystać głoszenie słowa Bożego do mszczenia się na ludziach, do których ma jakiś żal. Może np. ich piętnować publicznie, straszyć, próbować pogrążyć w rozpaczy i beznadziejnym poczuciu winy itp. Modlitwa Jezu Chryste, Ty głosiłeś Ewangelię, aby doprowadzić nas do zbawienia wiecznego. Spraw, byśmy poznanej nauki nie zatrzymywali nigdy dla siebie, lecz przekazywali ją innym, aby budziła wiarę w Ciebie, aby rozbudzała tęsknotę za Tobą i aby wskazywała bliźnim, jak mają kochać prawdziwą i bezinteresowną miłością. Amen. D) Grzeszne posługiwanie się imionami świętymi Drugie przykazanie Dekalogu uczy szacunku dla Bożego imienia. Tym samym zakazuje wszystkiego, co byłoby sprzeczne z tym szacunkiem. Grzechem byłoby więc wymawianie imion świętych nadaremno, niepotrzebne przysięganie, bluźnierstwo, przekleństwo, krzywoprzysięstwo, wiarołomstwo. 1) Wymawianie imienia Bożego nadaremno Imię Boże lub świętych wymawiane jest nadaremno, kiedy nie pragnie się przez to wypowiadanie osiągnąć żadnego dobra. "Zrozumcie sens słowa Bożego na Synaju: ‘na próżno’. To oznacza, że wymawia się Imię ‘Bóg’ nie zamieniając go w dobro. Wtedy jest grzechem. Nie jest [wymawiane] ‘na próżno’, gdy uderzenia waszego serca w każdej minucie dnia, wszystkie szlachetne czyny, potrzeba, pokusa i cierpienie sprowadzają wam na wargi dziecięce słowo miłości i mówicie: ‘Przyjdź, mój Boże!’ Wtedy, zaprawdę, nie grzeszycie wymawiając święte Imię Boże." (M. Valtorta. Poemat Boga-Człowieka, Księga druga 88, Katowice 1997, wyd. Vox Domini). „Drugie przykazanie zabrania nadużywania imienia Bożego, to znaczy wszelkiego nieodpowiedniego używania imienia Boga, Jezusa Chrystusa, Najświętszej Maryi Panny i wszystkich świętych.” (KKK 2146) Tym nieodpowiednim posługiwaniem się imionami świętymi byłoby wymawianie ich bez szacunku i miłości, przyzywanie Boga do błahych spraw, bez pragnienia zmiany życia, bez pragnienia osiągnięcia jakiegoś dobra. Człowiek wypowiada też imię Boga nadaremno, gdy nie ma w sobie szczerego pragnienia zmienienia swojego życia. „Drugie przykazanie zabrania także magicznego używania imienia Bożego.” (KKK 2149) Modlitwa Naucz mnie, Chryste, mówić o Tobie, o Twoim Ojcu Niebieskim i o wszystkich świętych z wielkim szacunkiem i miłością, tak jak z wielką czcią mówi się o bliskich i ukochanych osobach. Niech się święci imię Twoje. Amen. 2) Niepotrzebne przysięganie Nadużywa się imion świętych przez niepotrzebne przysięganie. „Jezus przypomniał drugie przykazanie w Kazaniu na Górze: "Słyszeliście... że powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie... Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi" (Mt 5, Por. Jk 5,12). Jezus uczy, że każda przysięga zawiera odniesienie do Boga i że obecność Boga oraz Jego prawdy powinna być czczona w każdym słowie. Powściągliwość w powoływaniu się na Boga w mowie jest znakiem wielkiego szacunku dla Jego obecności, zaświadczanej lub podważanej w każdym naszym stwierdzeniu.” (KKK 2153) „Powołując się na św. Pawła (Por. 2 Kor 1,23; Ga 1,20), tradycja Kościoła przejęła rozumienie słów Jezusa jako nie sprzeciwiających się przysiędze, jeśli składa się ją z ważnego i słusznego powodu (np. w sądzie). "Przysięga, to jest wezwanie imienia Bożego na świadka prawdy, może być składana tylko zgodnie z prawdą, rozwagą i sprawiedliwością" (KPK, kan. 1199, § 1). (KKK 2154) „Świętość imienia Bożego wymaga, by nie używać go do błahych spraw i nie składać przysięgi w sytuacjach, w których mogłoby to być interpretowane jako aprobowanie władzy, która by się tego niesłusznie domagała. Można odmówić złożenia przysięgi, jeżeli domaga się jej nielegalna władza świecka. Należy odmówić, gdy żąda się jej w celach przeciwnych godności osób lub komunii Kościoła.” (KKK 2155) 3) Bluźnierstwo „Drugie przykazanie zabrania wszelkiego nieodpowiedniego używania imienia Boga. Bluźnierstwo polega na używaniu w sposób obraźliwy imienia Boga, Jezusa Chrystusa, Najświętszej Maryi Panny i świętych.” (KKK 2162) „Bluźnierstwo sprzeciwia się bezpośrednio drugiemu przykazaniu. Polega ono na wypowiadaniu przeciw Bogu – wewnętrznie lub zewnętrznie – słów nienawiści, wyrzutów, wyzwań, na mówieniu źle o Bogu, na braku szacunku względem Niego w słowach, na nadużywaniu imienia Bożego. Św. Jakub piętnuje tych, którzy "bluźnią zaszczytnemu Imieniu (Jezusa), które wypowiedziano nad (nimi)" (Jk 2,7). Zakaz bluźnierstwa rozciąga się także na słowa przeciw Kościołowi Chrystusa, świętym lub rzeczom świętym. Bluźniercze jest również nadużywanie imienia Bożego w celu zatajenia zbrodniczych praktyk, zniewalania narodów, torturowania lub wydawania na śmierć. Nadużywanie imienia Bożego w celu popełnienia zbrodni powoduje odrzucanie religii. Bluźnierstwo sprzeciwia się szacunkowi należnemu Bogu i Jego świętemu imieniu. Ze swej natury jest grzechem ciężkim (por. KPK, kan. 1369). (KKK 2148) Często gniew przyczynia się do niewłaściwego posługiwania się imionami świętymi, np. gdy uniesiona złością osoba złorzeczy, miota bluźnierstwa. Nierzadko pycha staje się przyczyną kierowania bluźnierstw pod adresem Boga, Matki Najświętszej i świętych. Czasami pysznemu człowiekowi wydaje się, że może Stwórcy w czymś zaszkodzić lub zagrozić Mu, dlatego wyzywa Go, grozi Mu, znieważa Go słownie itp. 4) Przekleństwo Przekleństwo, będące grzechem przeciwko drugiemu przykazaniu, polega na wypowiadaniu w gniewie i złości imion świętych. Przez przekleństwo rozumie się też złorzeczenie drugiemu człowiekowi, przeklinanie go, życzenie mu zła. Nieraz w gniewie ktoś prosi Boga o ukaranie osoby, na którą skierowane jest jego oburzenie. Każda forma używania imion świętych dla przeklinania jest grzesznym brakiem szacunku wobec Pana (por. KKK 2149) 5) Krzywoprzysięstwo Kolejnym grzechem niewłaściwego używania imion świętych jest krzywoprzysięstwo. „Krzywoprzysięstwo wzywa Boga, by był świadkiem kłamstwa” (KKK 2151). „Drugie przykazanie zakazuje krzywoprzysięstwa. Przysięgać lub uroczyście przyrzekać oznacza wzywać Boga na świadka tego, co się twierdzi. Oznacza odwoływanie się do prawdomówności Bożej jako do rękojmi swojej własnej prawdomówności. Przysięga angażuje imię Pańskie. "Będziesz się bał Pana, Boga swego, będziesz Mu służył i na Jego imię będziesz przysięgał" (Pwt 6, 13).” (KKK 2150) 6) Wiarołomstwo Wierność wymaga spełnienia danego słowa i obietnicy. To zobowiązanie jest tym większe, gdy ktoś obiecuje coś pod przysięgą albo bierze Boga na świadka, że dotrzyma przyrzeczenia. „Przyrzeczenia dawane innym w imię Boże angażują cześć, wierność, prawdomówność i autorytet Boga. Powinny one być dotrzymywane w duchu sprawiedliwości. Niewierność przyrzeczeniom jest nadużyciem imienia Bożego i w pewnym sensie czynieniem Boga kłamcą (Por. 1 J 1,10).” (KKK 2147) „Wiarołomcą jest ten, kto pod przysięgą składa obietnicę, której nie ma zamiaru dotrzymać, lub ten, kto złożywszy pod przysięgą obietnicę, nie dotrzymuje słowa. Wiarołomstwo jest poważnym brakiem szacunku względem Pana wszelkiego słowa. Zobowiązanie się pod przysięgą do dokonania złego czynu sprzeciwia się świętości imienia Bożego” (KKK 2152). Streszczenie Drugie przykazanie przypomina nam o konieczności tak wielkiej miłości do Boga, żeby nawet Jego imię było otaczane wielką czcią. Właściwym sposobem posługiwania się imieniem Bożym jest modlitwa, czyli dialog z Panem. Wyrazem naszej miłości i przyjaźni z Bogiem ma też być szerzenie Jego imienia po całej ziemi. Mamy w każdym środowisku głosić Ewangelię. Modląc się i przekazując innym słowo Boże budujemy Królestwo Boże, przyczyniamy się do przekształcenia i odnowienia świata przez miłość do Boga i do bliźniego. Przez modlitwę i przekazywanie Ewangelii przyczyniamy się do wyzwolenia człowieka z niewoli zła i grzechu. Drugie przykazanie zabrania wypowiadania imion świętych nadaremno, przez wymawianie ich bez miłości i szacunku, bez pragnienia osiągnięcia jakiegoś dobra, bez chęci nawrócenia się. Zakazuje również bluźnierstwa, przekleństwa, krzywoprzysięstwa i wiarołomstwa.